odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Wsparcie rozwoju polskich przedsiębiorców

wnp.pl (Edyta Kochlewska) - 19-05-2012
fot. PTWP
Głównym tematami poruszanym w dyskusji było zarządzanie ryzykiem w działalności gospodarczej, a także wpływ zmian legislacyjnych na funkcjonowanie przedsiębiorstw. Partnerami sesji były Związek Banków Polskich, Biuro Informacji Kredytowej SA, Biuro Informacji Gospodarczej Infomonitor SA i Krajowy Punkt Kontaktowy Programu na rzecz konkurencyjności i innowacji (CIP) Instrumenty finansowe dla MŚP.
Pierwsza część debaty dotyczyła tematu zarządzania ryzykiem w prowadzaniu działalności gospodarczej. Rozpoczynając debatę Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich powiedział, że każdy przedsiębiorca podejmując działalność biznesową zarządza ryzykiem każdego dnia i w zależności od branży oraz swojego doświadczenia korzysta z różnych narzędzi rynkowych. - W Polsce działa ok. 600 tys. przedsiębiorców, którzy prowadząc działalność korzystają ze wsparcia profesjonalnych instytucji, pomagających zarządzać ryzykiem. Mają one pomóc im ustrzec się przed poważnymi wpadkami, absurdalnymi pomyłkami lub niesprawdzeniem wiarygodności partnera czy popełnieniem błędu kalkulacyjnego.



System bankowy od lat buduje wewnętrzne systemy wspierające podejmowanie decyzji gospodarczych, a obecnie stawia do dyspozycji przedsiębiorców narzędzia, które pozwalają na efektywne uniknięcie zagrożeń dla milionów firm i gospodarstw domowych. Co roku banki otrzymują od ZBP kilkadziesiąt milionów raportów rocznie. Obecnie takie same raporty można generować za pomocą m.in. BIG InfoMonitor dla klientów indywidualnych i biznesowych – zauważył prezes Pietraszkiewicz.



Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP powiedział, że tematyka zarządzania ryzykiem jest w Polsce tak ważna, bo 99,8 proc. firm w Polsce to małe i średnie przedsiębiorstwa, z czego 95 proc. to mikrofirmy, zatrudniające do 7 pracowników. Przedsiębiorstwa te są narażone na różne ryzyka, w tym ryzyko stopy procentowej, ryzyko walutowe, rynkowe oraz legislacyjno-prawne. Zwłaszcza ten ostatni rodzaj zasługuje na szczególną uwagę, bo nie można się przed nim zabezpieczyć. Na to ryzyko narażone są szczególnie branża tytoniowa i farmaceutyczna, w przypadku których zmiana prawa ma ogromne konsekwencje. Dużym ryzkiem dla firm są także nieoczekiwane zmiany prawa fiskalnego, które nie są konsultowane z przedsiębiorcami. W poprzedniej kadencji Sejm uchwalił 1 tys. ustaw oraz kilka tysięcy rozporządzeń i innych aktów normatywnych. Wiele ustaw było kilkakrotnie nowelizowanych. Proszę pomyśleć jak to wpływa na małego, słabego ekonomicznie przedsiębiorcę – skonkludował Malinowski.



Krzysztof Markowski, prezes Biura Informacji Kredytowej SA powiedział, że z badań ankietowych prowadzonych przez prof. Kasiewicza wynika, że poziom dojrzałości zarządzania ryzykiem w polskich firmach jest wyjątkowo niski. W krajowych firmach nie zarządza się ryzkiem tylko zaistniałym kryzysem, czynności zaradcze podejmuje się w obliczu bankructwa, firmy nie mają komórek organizacyjnych, programów ani menedżerów ds. zarządzania ryzkiem. Pojawia się pytanie, co zrobić, by doszło do poprawy.



Odpowiadając na tak postawione zagadnienie Dariusz Bogdan, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki powiedział, że trudno się dziwić tym wynikom badań w świetle informacji, że w Polsce 95 proc. przedsiębiorstw to mikrofilmy. - Oczywiście nie neguję faktu, że polskie przedsiębiorstwa zarządzają ryzkiem w sposób daleki od doskonałego, ale trudno się dziwić, że tak jest, skoro są to zbyt małe organizmy na tworzenie rozbudowanych struktur. Odnosząc się do dużej liczby przyjmowanych rozwiązań minister powiedział, że większość przyjmowanych w Polsce ustaw, to traktaty unijne i zmiany, które musimy wdrożyć. Zapisaliśmy się do jakiejś rodziny i musimy reguł tej rodziny przestrzegać – zauważył minister i dodał, że od 1 lipca 2011 roku istnieje w Polsce centralna ewidencja działalności gospodarczej.



Działalność gospodarczą można założyć za darmo w ciągu 15 minut, nie wychodząc z domu, otrzymując NIP, Pesel, zgłaszając się do ZUS-u, czy KRUS-u. Każdy wniosek jest od razu sprawdzany w krajowym rejestrze karnym pod kątem zakazu prowadzenia działalności gospodarczej. I jest to informacja publiczna. Drugim elementem jest możliwość zdobycia informacji o rozdzielności majątkowej kontrahenta. Od 1 lipca tego roku będzie można sprawdzić czy dany przedsiębiorca ma prawo do prowadzenia działalności regulowanej odrębnymi przepisami. Każdy może do tej ewidencji zajrzeć i sprawdzić, czy nie zaszły jakieś zmiany, nie doszło do zawieszenia prowadzonej przez kontrahenta działalności, itp. - wyjaśnił minister. - Polska przedsiębiorczość nie ma się więc najgorzej, choć jej struktura, czyli przewaga małych firm wpływa na taki, a nie inny obraz zarządzania ryzykiem. Wiemy, że sporo jest do zrobienia i jako państwo staramy się wprowadzać takie mechanizmy – zaznaczył Bogdan.



Mariusz Hildebrand, prezes Biura Informacji Gospodarczej Infomonitor SA powiedział, że z badań jego firmy wynika z nich, że 52 proc. przedsiębiorców w ogóle nie sprawdza swoich kontrahentów. Oznacza to, że co drugi potencjalny kontrahent może być niewiarygodnym partnerem. Dodatkowo, gdy współpraca zostanie już nawiązana, partner handlowy nie jest sprawdzany na bieżąco, choć jego sytuacja z upływem czasu może się istotnie zmienić, np. może wpaść w tarapaty finansowe z powodu innych kontraktów i przestać płacić za wykonane usługi lub dostarczone mu towary. Jednocześnie 77 proc. przedsiębiorców narzeka na terminowość regulowania należności i wskazuje, że jest to poważne utrudnienie w prowadzeniu biznesu. Badania pokazują, że terminy płatności w obrocie gospodarczym są zazwyczaj przekraczane, jednocześnie jak deklarują przedsiębiorcy ich wydłużenie nie spowoduje, że płatności będą realizowane w terminie – skonkludował.



Hildebrand wskazał, że warto sprawdzać wiarygodność kontrahentów w dostępnych bazach wymiany informacji, ale także w Internecie i rozpytując innych przedsiębiorców. W ciągu kilku sekund można dotrzeć do wiadomości zgromadzonych w bazach danych. I nie jest to drogi element, gdyż zadanie pytania kosztuje kilka do kilkunastu złotych, a otrzymuje się informacje, czy dany podmiot występuje w bazach dłużników i czy jest obciążony zaległościami – zauważył prezes Infomonitora.



Krzysztof Markowski przytoczył wyniki raportu PARP-u za 2010 rok z którego wynika, że 50 proc. przedsiębiorców nie szuka informacji o nowych technologiach, 52 proc. o nowych klientach, 55 proc. o działaniach klientów, zaś 58 proc. o obecnych klientach. To pokazuje, że jest ogromny obszar do zagospodarowania. Centralna informacji działalności gospodarczej to kopalnia informacji, ale wiele firm nie wie o tym i nie korzysta z tych możliwości. Spotykając się z przedstawicielami różnych firm mówię, że to publiczny zasób, który nie kosztuje i, że można wyszukiwać w nim informacje według różnych kluczy. Podobnie jest z elektroniczną księgą wieczystą, dostępną przez Internet i skupiającą informacje o przedmiocie transakcji, czy jest zajęty, zastawiony, obciążony. Tak samo jest z Krajowym Rejestrem Sądowym, gdzie jest prowadzony rejestr spółek. Tych źródeł jest wiele.



Krzysztof Pietraszkiewicz wskazał, że w zeszłym roku dzięki naszym bazom wykryliśmy 7 tys. wniosków kredytowych złożonych w bankach na fałszywe dokumenty tożsamości na ogólną kwotę 510 mln zł. Jednocześnie wstrzymaliśmy transakcje na łączną kwotę 980 mln zł z wykorzystaniem fałszywych dokumentów. Skoro próby takich działań zdarzają się w kontaktach z bankami, o których wiadomo, że sprawdzają klientów, to można sobie wyobrazić jak to wygląda w innych dziedzinach. Dlatego zachęcamy do korzystania z rejestrów danych



- Od dwóch lat jako Związek Banków Polskich regularnie organizujemy spotkania i konferencje dotyczące zarządzania ryzykiem we wszystkich województwach. My musimy się tego uczyć, co nasi partnerzy z innych krajów wiedzą już od dawna, Dlatego składaliśmy wnioski, które przez Ministerstwo Nauki zostały uwzględnione, by w szkołach średnich na lekcjach przedsiębiorczości i na studiach były elementy analizy rożnych ryzyk w działalności biznesowej. Przed nami jeszcze daleka droga w nauczeniu się właściwych sposobów zarządzania ryzykiem.



Andrzej Malinowski zauważył, że niestety polskie procedury sądowe są tak długie, że uzyskanie wyroku i wpisanie kogoś do rejestru na podstawie orzeczeń sądu zajmuje szmat czasu. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności może sprawić, że dzięki plotce dowiemy się, że ten sam przedsiębiorca w kontaktach z inną firmą okazał się nieuczciwy, nie zapłacił i należy być wobec niego ostrożnym.



Dane sprzed kilku lat mówią o ty, że 65 przedsiębiorców z mikro firm nie posługuje się internetem. Nie wiem, czy w tej grupie nastąpiła skokowa rewolucja, jeśli chodzi o tę dziedzinę. Ale to pokazuje, że mogą oni korzystać tylko z osobowym źródeł, czyli kontaktów i wiedzy z innymi przedsiębiorcami.



Minister Dariusz Bogdan odnosząc się do problemu ryzyka legislacyjnego dla przedsiębiorców powiedział, że ministerstwo stara się je minimalizować. Jako przykład podał projekt konsultacji on line, w których każdy obywatel będzie mógł wypowiedzieć się na temat tworzonego aktu prawnego i będzie to miało charakter publiczny. System będzie obejmował projekty aktów, przygotowywane we wszystkich ministerstwach. - Przygotowujemy też program tzw. drugiej szansy, czyli staramy się, by polski przedsiębiorca, który upadnie miał szansę powstać i prowadzić działalność gospodarczą. Zajmujemy się też przepisami o regulowaniu płatności między kontrahentami. Kilkoma obszarami już się zajęliśmy. Kilkoma chcemy się zająć, więc mamy nadzieję, że będzie dobrze – zakończył minister.



Zareagował Andrzej Malinowski, który powiedział, że owszem opinie o ustawach będą, ale większość uwag opiniujących akty prawne nie zostanie nawet uwzględniona. - My jako organizacja monitorujemy całą drogę legislacyjną i wiemy, że w czasie ustalania kształtu ustawy na Komitecie Stałym Rady Ministrów pod uwagę brane są tylko uwagi administracji rządowej, nic więcej. 6 tys. uwag było przy ustawie o działalności gospodarczej i niewiele z tego wynikło. Panie ministrze nic nie wynika z tych konsultacji – stwierdził Mialinowski. Ii dodał, że problem leży w świadomości polskiego urzędnika, dla którego przedsiębiorca jest nadal wrogiem. Gdy biznes przychodzi do urzędnika, ten piętrzy przed nim góry problemów, a nie zastanawia się jak mu pomóc. Sam projekt opiniowania jest słuszny, ale wszyscy narobią się, prześlą uwagi a i tak administracja zrobi swoje – zakończył.



Dariusz Bogdan zareagował mówiąc, że nie zgadza się, że rząd żadnych uwag nie słucha, bo inaczej nie byłoby współpracy m.in. z organizacją prowadzoną przez pana Malinowskiego przy tylu projektach, przy których współpracujemy. - Nie zgadzam się, że w żaden sposób nie słuchamy przedsiębiorców. Owszem nie wszystkie są elementy uwzględniane, częściowo przez to, że administracja jest dość nieprzenikliwa i stara się oszczędzać siebie samą, stawiając wygórowane wymagania legislacyjne przedsiębiorcom. Ale część projektów w czasie ostatnich 4 lat udała nam się przecież wspólnie wprowadzić – podsumował.



Do dyskusji włączył się Krzysztof Pietraszkiewicz mówiąc, że w Szwecji urzędnicy spędzają kilkaset godzin miesięcznie w siedzibach różnych przedsiębiorców pytając ich, jak mogą wspomóc ich działania i rozwiązać ich problemy. - Nie chce wysyłać polskich urzędników do firm, ale chcę zaapelować, by wspierać polskich przedsiębiorców w ich zdobywaniu wiedzy o różnych metodach zarządzania ryzykiem, dostępności nowych rozwiązań. My sami propagujemy wiedzę na ten temat. Jeden element to kształcenie w szkołach i na uczelniach. Kolejny to szkolenie podyplomowe, które prowadzone jest na 40 uczelniach z którymi m.in. ZBP podpisał umowy. Dodatkowo dostęp do centrów informacji na terenie wszystkich województw. Istnienie firm doradczych, które wspomagają firmy w procesach zarządzania ryzykiem. Popularyzowanie przez media istniejących komercyjnych, ale tanich baz danych, w których można sprawdzić informacje o kontrahentach, jak Biuro Informacji Kredytowej, Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor, baza dokumentów zastrzeżonych, rejestr nieruchomości – powiedział Pietraszkiewicz.

I dodał, że konieczne są także zmiany w ustawach, które pozwolą na ujawnianie dłużników, którzy mają ewidentne zaległości podatkowe wobec ZUS i urzędów skarbowych. - Nie rozumiem bowiem, dlaczego rząd blokuje transfer negatywnych danych o osobach zalegających z płatnościami na rzecz państwa – stwierdził Pietraszkiewicz.



Druga część dyskusji była poświęcona finansowaniu firm



Głos zabrał Mariusz Hildebrand, który powiedział, że stale rośnie liczba pojedynczych przedsiębiorców, którzy zwracają się do jego firmy ze zleceniem odzyskania pieniędzy. - W sytuacji gdy mamy problem z kontrahentem, który nie płaci swoich zobowiązań mamy możliwość tzw. miękkiej windykacji, czyli zadanie pytania w bazie, wprowadzenie danych o dłużniku do systemu wymiany informacji i już to powoduje spływ należności. Prowadzimy badania, z których wynika, że w procesie odzyskiwania należność przeterminowana do 90 dni jest spłacana w 30-40 proc. po trzech miesiącach przebywania danych w rejestrze Może się wydawać, że to mało, ale to się dzieje już przez sam nacisk bazy, pojawienia się w tym systemie danych dłużnika. Dla należności przeterminowanych od 90 do 180 dni ta spłacalność wynosi 20 proc. – przyznał Hildebrand.



Rocznie klienci mają dostęp do blisko 6 mln negatywnych informacji dotyczących ok. 2,5 mln klientów w InfoMonitorze. Jednocześnie rocznie wykreślanych jest kilkadziesiąt do 100 tysięcy informacji. Przyrost jest większy niż spadek, bo coraz więcej firm korzysta z systemu, ale w ten sposób czyszczony jest rynek, bo ci którzy zapłacą swoje zobowiązania są usuwani z tak zwanej czarnej listy. Gminy odzyskały3 mld zł od dłużników alimentacyjnych płacąc za to 3,8 tys. zł. – dodał Pietraszkiewicz.



Krzysztof Markowski zaznaczył, że systemy wymiany informacji buduje się na lata, bo zawierają dane wrażliwe, chronione tajemnicą bankową, a także dane osobowe. Oznacza to, że trzeba ponieść znaczne nakłady na stworzenie m.in. infrastruktury technologicznej do zarządzania nimi. - Dlatego tak ważne jest, aby towarzyszyła naszym działaniom przewidywalność obowiązującego prawa. Wszelkie zmiany interpretacji prawa mogą skutkować ogromnymi zawirowaniami. Od 4 miesięcy obowiązuje ustawa wyłączająca spod ustawy o danych osobowych przedsiębiorstwa. Dopiero teraz zobaczymy jakie to będzie miało skutki i jak przełoży się na rzeczywistość – przyznał Markowski.



Minister Bogdan powiedział, że rząd robi dużo, by wzmocnić zaufanie w obrocie gospodarczym i wymienił obowiązująca od 2011 roku ustawę znoszącą instytucję zaświadczeń na rzecz oświadczeń w większości spraw przed urzędami. Ograniczona została możliwość prowadzenia kontroli w firmach. Dodatkowo wprowadzenie publicznego dostępu do informacji o działalności gospodarczej – Od lipca 2011 do dzisiaj powstało w Polsce 320 tys. nowych przedsiębiorstw, m.in. dlatego, że Polska jest obecnie jednym z najbardziej liberalnych krajów w tym zakresie, bo działalność można założyć w ciągu 15 minut. W Polsce podobnie jak w całej Unii działalność gospodarczą można przenieść z innego kraju korzystając z Pojedynczego Punkt Kontaktowego, gdzie udzielane są informacje dotyczące pozwoleń dla działalności regulowanej i uwarunkowań prawnych. Zmierzamy w kierunku poprawy. Zdajemy sobie sprawę, że jest jeszcze sporo do zrobienia – zakończył minister.



Zarówno publiczność jak i prelegenci zwracali uwagę na brak zaufania w polskim społeczeństwie i konieczność jego wzmocnienia. Zdaniem Krzysztofa Pietraszkiewicza zaufanie można budować dzięki przewidywalności prawa i promowaniu instrumentów zarządzania ryzykiem, które są już dostępne na rynku. - Zachodnioeuropejscy przedsiębiorcy w 80 proc. deklarują, że ufają swoim kontrahentom i czują się bezpiecznie na rynku. To zaufanie jest tak duże, bo biznesmeni przed zawarciem kontraktu sprawdzili się lub mają taką możliwość. W Polsce 80 proc. przedsiębiorców mówi, że nie ma do siebie zaufania. Szansą na zmianę tego podejścia są regulacje prawne, które będą wzmacniały pewność obrotu gospodarczego. Ale także korzystanie z dostępnych rejestrów – podsumował Pietraszkiewicz.



Kapitał kredytowy się kończy, podobnie jak kapitał intelektualny. Teraz liczy się kapitał społeczny czyli zaufanie i relacje międzyludzkie. Bez tego trudno będzie czekać na rozwój gospodarczy.



W sesji udział wzięli także Arkadiusz Lewicki, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego Programu na rzecz konkurencyjności i innowacji (CIP). Instrumenty finansowe dla MŚP, Olaf Rura, dyrektor marketingu Europejskiego Funduszu Leasingowego SA., Magdalena Typa, dyrektor w Departamencie Korporacyjnym Banku BPH SA i Dariusz Chrastina, dyrektor zarządzający pionem klienta biznesowego Banku Pekao SA.