odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

UE jest ślepa na politykę klimatyczną innych państw

wnp.pl (Dariusz Ciepiela) - 07-06-2012
Kryzys gospodarczy wewnątrz UE, głosy protestu z krajów członkowskich i zupełnie odmienna polityka pozostałej części świata nie wpływają na Komisję Europejską i Parlament Europejski, które nadal dążą do zaostrzenia celów redukcji emisji CO2 - wskazywano podczas drugiej części panelu "Energetyczna mapa drogowa 2050 i przyszły miks energetyczny Europy" w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
- W ciągu ostatniego roku nastąpiła wyraźna polaryzacja stanowisk. Komisja Europejska nie mówi, że "może" będzie dążyła do zaostrzenia celów redukcyjnych, tylko, że "będzie" to robić. Ani kryzys gospodarczy ani głosy protestu nie zmieniają stanowiska KE. Także w Parlamencie Europejskim widzimy dążenie do kolejnego podwyższenia celów redukcyjnych - mówi Lena Kolarska-Bobińska, europosłanka Platformy Obywatelskiej.



Wskazuje, że fakt, że UE jest osamotniona na świecie jeśli chodzi o zaostrzenie polityki klimatycznej, w KE i PE do nikogo nie przemawia.



Zwraca uwagę, że Polska nie chce zmian w funkcjonowaniu europejskiego systemu handlu emisjami (EU ETS). Obecnie trwa dyskusja nad projektem dyrektywy o efektywności energetycznej. Prawdopodobnie ETS zostanie wyłączony z tej dyrektywy i zostanie stworzony specjalny, oddzielny dokument dla ETS.



Lena Kolarska-Bobińska ocenia, że sprzeciw Polski wobec zwiększenia limitów redukcji emisji CO2 wprawdzie opóźnia wprowadzenie ostrzejszych regulacji, ale nie zmienia kierunku zmian. Przypomina deklarację m.in. Günthera Oettingera, komisarza UE ds. energii, który był powściągliwy jeśli chodzi o zaostrzanie polityki klimatycznej, ale przyznał niedawno, że do roku 2020 emisje CO2 powinny zostać zredukowane o 30 proc.



- Do wyzwań wynikających z ostrzejszych regulacji musimy się odpowiednio przygotować, musimy opracować strategię dla Polski, która będzie oznaczała dywersyfikację stosowanych paliw - wskazuje Lena Kolarska-Bobińska.



W praktyce może to polegać m.in. na przyśpieszeniu rozwoju energetyki jądrowej i budowie 2-3 elektrowni jądrowych. Eurodeputowana PO wskazuje, że Tajwan, z 20 mln mieszkańców, ma trzy elektrownie jądrowe i buduje czwartą. Poza tym musimy stawiać na gaz łupkowy oraz LNG, przyśpieszać rozwój OZE i rozbudowywać sieci przesyłowe.



Beata Jaczewska, wiceminister środowiska ocenia, że pakiet klimatyczno-energetyczny nie jest zagrożeniem dla Polski, lecz jest szansą na modernizację polskiej energetyki.



- Jesteśmy członkiem UE, gra jest rozpisana na 27 ról, trzeba szukać punktów wspólnych. W UE się różnimy i polityka musi uwzględniać wszystkie interesy – podkreśla Beata Jaczewska.



Prognozuje, że twardy opór Polski wobec polityki klimatycznej UE może doprowadzić do izolacji politycznej Polski.



Radosław Dudziński, wiceprezes PGNiG ds. handlu przypomina, że w branży energetycznej inwestycje planuje się w perspektywie długoterminowej, 20-30 lat, a w przypadku energetyki jądrowej nawet 50-60 lat. Takie planowanie jest jednak niezwykle trudne, ponieważ przedsiębiorstwa energetyczne działają w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu regulacyjnym i prawnym. Przykładem takich zmiennych warunków jest np. decyzja rządu Niemiec, który najpierw wydłużył użytkowanie elektrowni jądrowych a potem się z tego wycofał.



Radosław Dudziński wskazuje, że obecnie nie ma najlepszej sytuacji do zaostrzania przez Unię polityki klimatycznej.



- Cały świat jest w opozycji do UE. Mamy kryzys dotyczący programu zastępującego porozumienie z Kioto. Nowemu porozumieniu sprzeciwiają się kraje rozwijające się i część państw OECD, Kanada wycofała się z Protokołu z Kioto – przypomina Radosław Dudziński.



Ponadto, w samej UE mamy kryzys finansowy, rosnący deficyt finansów publicznych w części krajów Unii, i coraz mocniej polaryzująca się scena polityczna.



- Na co powinniśmy zwracać większą uwagę: na dążenie do wzrostu gospodarczego czy mnożenie barier – pyta prezes Dudziński.



Stanisław Tokarski, prezes Tauron Wytwarzanie podpowiada, że należy solidnie policzyć koszty realizacji polityki klimatycznej UE. Polityka UE może doprowadzić do wysokich wzrostów cen energii elektrycznej, co przełoży się na spadek rentowności polskiego przemysłu i wzrost kosztów utrzymania gospodarstw domowych.



Stanisław Tokarski także wskazuje na niepewne otoczenie regulacyjne energetyki.



- Grupa Tauron ma bogaty program inwestycyjny, chcemy budować nowe źródła wykorzystujące węgiel kamienny i gaz ziemny. Jednak jak nie będzie jasnych i czytelnych regulacji dotyczących np. przydziałów uprawnień do emisji CO2, to instytucji finansowe mogą nie dać pieniędzy na budowę nowych mocy wytwórczych - dodaje prezes Tauron Wytwarzanie.



Pascal Bonne, prezes Dalkia Polska informuje, że jednym z głównych kierunków inwestycyjnych Dalkii są odnawialne źródła energii.



- W naszych elektrociepłowniach w Łodzi i Poznaniu udział zielonej energii cieplnej i elektrycznej wynosi 20 proc. Udział zielonej energii możemy zwiększyć, ale to wymaga stabilnych ram prawnych – mówi Pascal Bonne.



Jak zapowiada, udział biomasy można zwiększyć do 25 proc., w obu elektrociepłowniach można spalać także odpady, które mogą zostać uznane za odnawialne źródło. Łącznie, w elektrociepłowniach w Łodzi i Poznaniu udział OZE może być na poziomie ok. 30-35 proc.



Nicola Pochettino z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) ocenia, że sytuacja środowiska inwestycyjnego nie jest najlepsza: nie ma wsparcia dla inwestycji, nie ma płynności na rynku, system jest zbyt regulowany.



Wskazuje, że w budżecie UE na lata 2014-20 UE znajdą się zupełnie nowe rozwiązania, z których będzie mogła skorzystać branża energetyczna. Duża część unijnych środków zostanie przeznaczona na projekty infrastrukturalne, w tym rozbudowę sieci elektroenergetycznych i gazowych.



Herbert Leopold Gabryś, przewodniczący Komitetu ds. Pakietu Klimatyczno-Energetycznego Krajowej Izby Gospodarczej chwali polskie weto w sprawie zaostrzenia celów redukcyjnych w UE. Jego zdaniem to decyzja wynikająca z obowiązku obrony interesów polskiej gospodarki i społeczeństwa.



Herbert Leopold Gabryś wskazuje, że mapa drogowa nie uwzględnia rzeczywistych kosztów i pożytków ze zmian w otoczeniu UE, jak również zróżnicowań gospodarek krajów członkowskich w tym poszczególnych branż.



Polskie weto nie może być postrzegane jako sprzeciw Polski wobec potrzeby prowadzenia wspólnej polityki klimatycznej, ale wołanie o proporcje pomiędzy krajami w ważeniu skutków, pożytków i kosztów. Zrozumiałym staje się, że poszczególne branże gospodarki w różnym stopniu byłyby obciążone kosztami wprowadzenia Mapy. Dotknęłoby to w szczególności te gałęzie, dla których wrażliwość na wzrost cen energii, w tym energii elektrycznej, jest znacząca. W konsekwencji mogłoby to doprowadzić do istotnych zmian strukturalnych gospodarki, włącznie z emigracją działalności w obszary bez tak znaczących obciążeń klimatycznych. Zjawisko to w efekcie wpłynęłoby na utratę znaczących ilości miejsc pracy z wszystkimi skutkami społecznymi – przekonuje Herbert Leopold Gabryś.