odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Transport lotniczy - turbulencje w przewozach

wnp.pl (Oskar Filipowicz) - 21-05-2012
Fot. PTWP
Obciążanie portów lotniczych dodatkowymi kosztami może odbić się na ich możliwościach inwestycyjnych - ostrzegano w trakcie dyskusji pod hasłem „Polski rynek przewozów lotniczych - szanse i zagrożenia”, która odbyła się w ramach IV Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Projekt obciążenia portów lotniczych kosztami utrzymania bezpieczeństwa (tzw. opłata security) znacznie utrudni ich działalność, obniży rentowność i przyhamuje inwestycje - ostrzegali uczestnicy panelu. Czy nad portami rzeczywiście zbierają się czarne chmury?



- Każdy port zechce zachować poziom kosztów akceptowalny dla przewoźników. To musi się udać pogodzić - zapewniał Artur Tomasik, prezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych.



- Przewoźnicy oczekują, że wzrost wolumenu pasażerów obniży ich jednostkowe koszty. A to może się nie udać, jeśli porty zostaną obciążone kosztami, których nie uda się skompensować oszczędnościami - ostrzegał Mariusz Wiatrowski, prezes zarządu Port Lotniczy Poznań Ławica.



Dla Krzysztofa Banaszka, prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, przerzucenie kosztów na administratora portu to nic niezwykłego.



- Zasada „płaci użytkownik” obowiązuje w całym świecie - argumentował Banaszek. - Warto jednak, by wszyscy wiedzieli, co składa się na cenę biletu. Ile procent to koszty bezpieczeństwa, a ile to koszt nowego pięknego terminalu.



O rosnących kosztach mówił także, z perspektywy czysto biznesowej i nie owijając w bawełnę, przedstawiciel przewoźnika - Mike Powell, CFO w WizzAir.



- Od czterech lat polski rynek praktycznie nie rośnie, bo wzrost rzędu 1,7 proc. jest prawie niezauważalny. Tymczasem rosną koszty - skarżył się Powell. - Polski rynek przestaje być atrakcyjny dla przewoźników niskokosztowych (low cost). W innych krajach widzimy lepsze warunki dla naszego rozwoju.



Pesymizmu Powella nie podzielił Bart Buyse, dyrektor Grupy Lufthansa na Polskę.



- Polski rynek jest dla nas satysfakcjonujący - ocenił Buyse. - W ostatnich latach rozwijaliśmy się w tempie 10 proc. rocznie korzystając z możliwości, jakie daje wolna konkurencja - dobra dla rynku i dla pasażera.



Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy Lotniska Chopina w Warszawie, przypomniał, że lotnisko jest tak silne, jak silni są jego partnerzy - linie lotnicze.



- Udział dochodów pochodzących z działalności pozalotniczej zbliża się jednak w polskich portach do standardów zachodnich - zapewnił Przybylski przywołując przykład powstającego Chopin Airport City - dużego projektu deweloperskiego realizowanego przez stołeczny port. Przypomniał też, że lotniskiem dla „lowcostów” będzie port w Modlinie, lokalizacja na Okęciu, bardzo blisko centrum miasta sprawia, że lotnisko Chopina będzie odpowiadało tradycyjnym przewoźnikom zdolnym zaakceptować wyższe koszty.



Zbigniew Mączka, prezes zarządu Urzędu Lotnictwa Cywilnego, podzielił się refleksją na temat nierównomiernego obciążania i wspierania przez państwo różnych rodzajów transportu.



- Taka polityka zniekształca strukturę różnych rodzajów transportu, co sprawia, że decyzje pasażerów o wyborze środka komunikacji na dany dystans przestają być optymalne z punktu widzenia kosztów społecznych i środowiskowych - argumentował Mączka.



Za bezpośrednim wsparciem publicznym dla lotnictwa nie tęskni Mariusz Dąbrowski, prezes Eurolot SA. - To nas hartuje - ocenił. - Wymieniamy flotę, co pozwoli z powodzeniem funkcjonować na rynkach zagranicznych.



Obawę Dąbrowskiego budzą jednak perspektywy rozwoju infrastruktury, które mogą uderzyć w linie i w pasażera. Z kolei dla Tomasza Dziedzica z Instytutu Turystyki infrastruktura lotnicza to w Polsce przykład osiągnięcia poziomu krajów Europy Zachodniej - w przeciwieństwie do nadal niewydolnej infrastruktury drogowej czy kolejowej.



- To ma niebagatelne znaczenie gospodarcze - zapewnił Dziedzic. - Stan infrastruktury odpowiadający oczekiwaniom sprawia, że ludzie przybywają i wracają do naszego kraju.



Ważnym, szczególnie dla przewoźników, aspektem debaty był konkurencja międzygałęziowa w polskim transporcie.



- Nie boimy się o polski rynek, o konkurencję z kolejami - zapewnił Andrzej Dąbrowski, prezes zarządu OLT Express. - Niemcy i Francja mają kilkukrotnie większe przewozy lotnicze, choć konkurencja transportu drogowego i kolejowego jest bardzo duża.



Rafał Baniak, wiceminister skarbu państwa, skupił się na strukturze rynku i jego perspektywach z punktu widzenia narodowego przewoźnika. Baniak zauważył, że na światowym rynku lotniczym trwa wyczekiwanie linii lotniczych na ewentualne upadki mniejszych lub będących w gorszej kondycji podmiotów. LOT to jedyny tej wielkości europejski przewoźnik lotniczy działający poza aliansem.



- Nie jest tajemnicą, że nie ma kolejki chętnych do prywatyzacji LOT-u - przyznał Baniak. - Jednak prowadzimy rozmowy, a do końca bieżącego roku chcemy zmienić skład akcjonariatu LOT-u.



W razie niepowodzenia scenariusza prywatyzacji przez inwestora strategicznego MSP bierze pod uwagę upublicznienie LOT-u.

- Chcemy latać dalej - zapewnił Baniak. - Myślimy o Tokio i innych, poza Pekinem, miastach Chin. Nie ma biznesu bez mobilności, a brak połączeń z Chinami stanowi barierę dalszego rozwoju polsko-chińskiej współpracy gospodarczej.