odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Skonsolidowana chemia jest mocniejsza, są jednak zagrożenia

wnp.pl (Dariusz Malinowski) - 15-05-2012
Innowacyjność i ciągłe zmniejszanie kosztów, to coś, co może wzmocnić polską branżę chemiczną - uznali uczestnicy panelu "Chemia na świecie i w Europie", podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Jednak na horyzoncie widać kolejne zagrożenia.
Jaka jest sytuacja branży chemicznej? Obecnie całkiem niezła. - Zainicjowane ruchy konsolidacyjne spowodowały, że firmy zyskały na wadze. Prywatyzacja przez spółki chemiczne, należące do skarbu państwa, miała i tę zaletę, że pieniądze trafiły do budżetu. Kontrola nad prywatyzowanymi firmami, choć pośrednio, pozostała w gestii MSP - powiedział Rafał Baniak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.



A co dzieje się z konsolidowanymi firmami?



- Jesteśmy w trakcie procesu konsolidacji, na niektóre efekty wciąż będzie trzeba poczekać - mówił Jerzy Marciniak, prezes Grupy Tarnów. - Na razie w jednych rękach pozostaje sprzedaż i zakupy. Ujednolicamy informatykę w ZAT i ZAK, chcemy to samo zrobić z Policami. Dzięki temu będziemy dysponowali informacją w czasie rzeczywistym, co ułatwi zarządzanie - podkreślił.



Grupa Tarnów to obecnie największy podmiot chemiczny w kraju. Ubiegłoroczne przejęcie Polic (wcześniej ZAK) oznacza, że powstała firma o 9,5 tys. załodze i przychodach na poziomie 7 mld zł.



Procesy konsolidacyjne postępują także w Zakładach Azotowych Puławy. Firma to także, oprócz macierzystego zakładu, chorzowskie Azoty-Adipol oraz gdańskie "Fosfory".



Jak mówi szef Puław Paweł Jarczewski, konsolidacja postępuje np. w logistyce i handlu. Firma dostosowuje się także do wymagań klientów.



Jak przyznał Dirk Elvermann, prezes BASF Polska: konsolidacja sektora chemicznego w Polsce może stanowić atrakcyjną możliwość, jeżeli jest ukierunkowana na potrzeby rynku i klientów.



Janusz Wiśniewski, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej zauważył, że przy okazji konsolidacji jeszcze raz można się zastanowić, jakie aktywa są potrzebne. A przydałyby się one, bo branża jest jednym z głównych winowajców naszego deficytu w handlu.



Zainteresowana nowymi rozwiązaniami dla branży chemicznej jest tym firma inżynieryjna Lurgi. - Mamy możliwości. Nasza firma dysponuje zarówno potencjałem badawczym, jak i możliwościami projektowymi - powiedział Andreas Golombek, prezes Lurgi.



Marek Mroczkowski, członek rady nadzorczej Tarnowa stwierdził, że innowacyjność w branży jest konieczna, choć wiąże się to z wyzwaniami finansowymi. Mimo wszystko zdaniem uczestników dyskusji bez nakładów na rozwój, firmom z branży będzie ciężko konkurować. Dotychczas same dysponowały słabymi możliwościami badawczymi. Jednak to się zmienia.



Uczestnicy dyskusji jednogłośnie podkreślali, że chemii przydałaby się pomoc rządu. Branża była zadowolona z zawetowania przez Polskę niekorzystnych rozwiązań dotyczących europejskiej polityki klimatycznej. Teraz na horyzoncie widać jednak nowe zagrożenie. Rynek mogą zalać tanie nawozy z Rosji. Naszym firmą będzie ciężko z nimi rywalizować, a przecież Polska jest największym producentem nawozów azotowych w Europie. Powodem do zmartwienia jest dualizm w cenach gazu. Rosjanie na rodzimym rynku sprzedają gaz znacznie taniej niż nam. Tylko przez to rosyjskie nawozy z naszymi mogą rywalizować.



Nic więc dziwnego, że branża chciałaby, aby i tu rząd ją wsparł.