odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Przeciwników metropolii brak

portalsamorzadowy.pl - 06-06-2012
Wiceminister administracji i cyfryzacji Magdalena Wilamowska ubolewa, że za mało jest głosów przeciwników przyszłej ustawy metropolitalnej, by zamknąć konsultacje nad zieloną księgą. "Tysiące protestujących ujawnią się dopiero potem...?!"
Projekt ustawy metropolitalnej dla aglomeracji katowickiej obiecywał przed wyborami lider śląskiej Platformy Obywatelskiej Tomasz Tomczykiewicz. W myśl projektu opracowanego m.in. przez prof. Bogdana Dolnickiego i posła Marka Wójcika, 14 miast aglomeracji katowickiej miało z mocy ustawy wejść w skład powiatu metropolitalnego, by wspólnie realizować strategiczne zadania.



W marcu minister Michał Boni poinformował, że ustawa metropolitalna dedykowana wyłącznie aglomeracji katowickiej jednak nie powstanie. - Chcielibyśmy, by ta opcja metropolitalna była dostępna dla wszystkich, ale jako opcja do dyskusji, do wyboru - mówi Boni.



Precyzyjniej o sprawie wypowiada się podsekretarz stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji - Magdalena Wilamowska. - Chcielibyśmy wprowadzić zmiany ogólnopolskie w prawie, które pozwolą tworzyć nową jakość. Do powstania takiej ustawy metropolitalnej ma posłużyć tzw. zielona księga, gdzie zawartych jest 17 pytań dotyczących metropolii. Głosów przeciwników przyszłej ustawy metropolitalnej wciąż mamy jednak za mało, by zamknąć konsultacje – ubolewa Wilamowska.



Jej wątpliwości stara się rozwiać poseł Zbyszek Zaborowski z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. I apeluje: – Pani minister, proszę się nie obawiać. Jak tylko prace nad ustawą ruszą pełną parą znajdą się tysiące protestujących – zwraca uwagę.



Na odpowiedzi zarówno zwolenników jak i przeciwników ustawy ministerstwo czeka do końca maja. Dopiero wtedy rozpocznie pracę nad zmianami w prawie. Wiceminister Magdalena Wilamowska wyjaśnia, że właściwsze jest wprowadzenie jednego rozwiązania dla całej Polski, niż przygotowaniu różnych form. - To wiązałoby się ze zmianami legislacyjnymi – dodaje.



Pytanie, czy wybrane w konsultacjach rozwiązanie spodoba się na Śląsku, gdzie trwa najbardziej zaawansowana debata o kształcie przyszłej metropolii i skąd wyszedł ostatni projekt prawa o metropoliach.



Dawid Kostempski, prezydent Świętochłowic, przewodniczący Górnośląskiego Związku Metropolitalnego (skupia 16 miast aglomeracji) ubolewa nad tym, że nie udało się przeforsować projektu wyłącznie dla Śląska. Projekt wylądował w koszu, a - jak wskazuje - praca nad nową ustawą metropolitalną dla całej Polski zajmie rządowi sporo czasu. Jednocześnie zaznacza, że należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zamierzamy tworzyć dobrowolne czy obligatoryjne związki metropolitalne.



Kostempski wskazuje przykład naszych zachodnich sąsiadów. - W Niemczech dla metropolii funkcjonuje aż 9 konstrukcji prawnych, od ustawy aż po związek komunalny – wyjaśnia przewodniczący GZM-u. Szef związku uważa również, że zjednoczone w GZM-ie miasta są w stanie lepiej realizować powierzone im zadania, niż każde miałoby to czynić z osobna.



W sprawie powstawania przyszłych metropolii w Polsce w opozycji do Dawida Kostempskiego stoi Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic. Jego zdaniem - ale także głów wielu innych śląskich miast - lista zarzutów pod adresem projektu ustawy metropolitalnej przygotowanej przez śląską Platformę Obywatelską jest naprawdę długa i dlatego ta propozycja upadła. Zastrzeżenia dotyczą m.in. zadań czy sposobu wybierania władzy w powiecie metropolitalnym. - Władze takiego obszaru metropolitalnego powinny być wybierane w wyborach bezpośrednich. Tylko w ten sposób mogą rosnąć w siłę - twierdzi prezydent.



Projektu ustawy broni jej współautor profesor Bogdan Dolnicki z Uniwersytetu Śląskiego. - Centrala preferuje rozwiązania dla całej Polski, ale my Ślązacy przecież jesteśmy niepowtarzalni. Śląsk i Zagłębie to organizm powiązany funkcjonalnie, dlatego na jego bazie powstał GZM jako rozwiązanie częściowe – argumentuje profesor.



Jego zdaniem zresztą to czy w przyszłości metropolie w Polsce będą powiatami metropolitalnymi czy obligatoryjnymi związkami komunalnymi nie ma znaczenia. Apeluje wprost, by nie wgłębiać się w dyskusję dotyczącą kształtu, jaki miałaby przybrać metropolia. - Należy pamiętać, że liczy się efekt, jaki chcemy osiągnąć, a nie sama forma – przekonuje profesor Dolnicki.



Na Śląsku jak widać trwa gorąca debata na temat kształtu metropolii (debatują o niej też - o czym wielokrotnie pisaliśmy także w Trójmieście). A jak sytułację widzą samorządowcy z Warszawy? Stolica jest dziś jedyną prawnie usankcjonowaną metropolią w Polsce, co ciekawe nie oznacza to, że jest największa. Na Górnym Śląsku i w Zagłębiu, w centrum woj. śląskiego mieszka więcej osób.



Marcin Święcicki, były prezydent Warszawy w dyskusji o metropolitalności akcentuje korelację między aglomeracją, a okalającymi ją wsiami i małymi miastami. - Wielokrotnie przecież dochodzi do sytuacji, gdzie metropolie rozlewają się poza obszary granic administracyjnych. Zarządzanie takimi wielopodmiotowymi organizmami jest dużo bardziej złożone. Władze jednych podejmują decyzję o wprowadzeniu składek na zarządzanie nią, inne skłaniają się ku podatkom. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, które z tych rozwiązań jest korzystniejsze – konkluduje Święcicki, obecnie poseł.



Jednocześnie podkreśla, że należy do grona stanowczych przeciwników koncepcji wchłaniania miast okalających przez centrum. - Stołeczny Ursus był najpierw miejscowości, a potem, tuż po przyłączeniu do Warszawy, dzielnicą powszechnie uznawaną za sypialnię. Jeździło się stamtąd do centrum, do przedszkola, a w ciągu zaledwie ośmiu lat zmienił zupełnie swoje oblicze – powstały supermarkety, centra rozrywkowe.



Mimo potencjału i sukcesów dzielnica ma jednak z przynależnością do Warszawy pewien kłopot. Nie może decydować o swoim losie. Każdy pomysł musi trafić do rady miasta w Warszawie, a ta czasami nie nadąża z analizowaniem informacji.



Także z tego powodu nie wszystkie kraje przyklaskują tworzeniu wielkich metropolii. - We Włoszech w 1990 roku uchwalono ustawę i dano regionom prawo powoływania metropolii, ale mieszkańcy bali się zmian – wspomina Marcin Święcicki.



Michał Olszewski, zastępca prezydenta Warszawy jest optymistą. - Umiejętność właściwego zarządzania to konieczność, ale uważam, że my Polacy nie mamy się czego wstydzić jeśli chodzi o rozwiązania stosowane w tworzeniu metropolii – ocenia Olszewski. Jako przykłady przywołał zarządzanie gospodarką wodno-ściekową funkcjonującj w ramach aglomeracji warszawskiej.



A tak w ogóle to możemy pozazdrościć Czechom. U nich problem metropolii nie jest tak palący, ponieważ jedynym miastem metropolitalnym jest stolica tego kraju.



- Wokół niej koncentrują się ościenne miasteczka, skąd tysiące osób dojeżdża właśnie do stolicy, do pracy. Póki co za cel obraliśmy skoordynowanie obszarów wiejskich i miejskich – wyjaśnia Oldrich Vlasak ze Związku Miast i Gmin Czeskiej Republiki.



Artykuł powstał na bazie debaty pt. „Światowe i europejskie trendy w rozwoju metropolii” oraz „Metropolie w Polsce” w ramach IV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.