odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Poprawił się klimat dla inwestycji sieciowych

wnp.pl (Ireneusz Chojnacki) - 18-05-2012
Fot. PTWP (Andrzej Wawok)
Polityka regulacyjna sprzyja inwestycjom przedsiębiorstw sieciowych. Nieplanowane przepływy energii z Niemiec przez polski system przesyłowy zostaną opanowane w ciągu 2-3 lat. Niestety, ustawa o korytarzach przesyłowych raczej nie wejdzie w życie w tym roku, a powodzenie wdrożenia smart metringu wymaga kampanii edukacyjnej - to główne wnioski z debaty "Infrastruktura sieciowa w energetyce. Smart grid", która odbyła się podczas IV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
- Obserwujemy dużą poprawą klimatu inwestycyjnego jeśli chodzi o przedsiębiorstwa infrastrukturalne. Prezes URE, przynajmniej na ten moment, stwarza dobre warunki do inwestowania - mówi inwestujcie to jest krajowi potrzebne - powiedział Artur Różycki, prezes zarządu Enea Operator.



Prezes Enei Operator zwrócił uwagę, że w Polsce następuje zmiana charakteru sieci dystrybucyjnych z typowo dostawczego na dostawczo-odbiorczy, co jest wyzwaniem dla sektora i podkreślił, że ta zmiana wymagająca zbudowania kompetencji po stronie operatorów oraz inwestycji nie będzie szybka. Prezes Różycki ocenił, że obecnie jest bardzo dobry klimat do stworzenia stabilnej regulacji, ale operatorzy ze względu na relacje z inwestorami potrzebują jeszcze większej pewności regulacyjnej.



- Przygotowaliśmy długoletni plan rozwoju sieci dystrybucyjnych w Warszawie i okolicy na lata 2011 -2015 i to jest sumarycznie około 1,1 mld zł. W tym roku będzie to 206 mln zł. To są znacznie mniejsze kwoty niż w przypadku Enea Operator, ale proporcjonalnie to jest około 30 proc. więcej niż średnio w poprzednich latach. Czy to jest wystarczająco dużo? Chcielibyśmy więcej, ale jest to kwota, która pozwala utrzymać wysoką jakość dostaw – powiedział Robert Stelmaszczyk, prezes zarządu RWE Stoen Operator.



Także PSE Operator wskazywał na poprawę środowiska regulacyjnego, co z punktu widzenia operatora systemu przesyłowego jest może istotniejsze nawet niż w przypadku operatorów systemów dystrybucyjnych, bo planuje inwestycje w dłuższych okresach.



- Przygotowując plany rozwoju sieci przesyłowej przygotowujemy je na lat 15. To jest właściwa perspektywa dla naszego planowania i chcielibyśmy również mieć zapewnione środki na ich realizację. I poprawa jest, bo po pierwsze mamy w planach naszego rozwoju sieci przesyłowej od półtora roku zatwierdzoną również pod względem finansowym tą pierwszą część tego planu, czyli pięcioletnią , którą my nazywamy Planem Zamierzeń Inwestycyjnych i to już jest duży postęp w stosunku do planów rocznych . Mamy również praktycznie uzgodnioną z prezesem Urzędem Regulacji Energetyki po raz pierwszy taryfę wieloletnią i zasady jej stosowania– powiedział Grzegorz Tomasik, członek zarządu PSE Operator.



PSE Operator zainwestował ubiegłym roku ponad 650 mln zł, w jak poinformował Grzegorz Tomasik tym roku powinno to być 760 mln zł, w 2013 roku również ponad 700 mln zł i bliżej 800 mln zł, a już kolejne lata, czyli 2014-2016 powinny owocować inwestycjami 1-1,5 mld zł rocznie.



O ile jednak regulacje finansowe, czyli polityka prowadzona przez URE, sprzyjają inwestycjom sieciowym, o tyle nadal, a trwa to już lata, operatorzy elektroenergetyczni mają problemy operacyjne z realizacją inwestycji.



- Najwięcej jest problemów ze zbieraniem dokumentów w kwestiach środowiskowych , a druga sprawa to problem przejścia z inwestycjami przez grunty stron trzecich i tu uchwalenie ustawy o korytarzach przesyłowych może tego problemu nie zlikwiduje, ale go ograniczy. Dzisiaj w kosztach budowy linii, w zależności od terenu, 10 -30 proc, to koszt pozyskania prawa drogi. Jeśli zaś chodzi o kwestie środowiskowe to wydaje mi się, że mamy pewien stan nierównowagi między ochroną środowiska, a interesem społecznym i wydaje mi się, że dobre wyważenie tego interesu również by nam pomogło, przy całym szacunku dla wszystkich kwestii środowiskowych. Prawo drogi i kwestie środowiskowe to są dwie sprawy, które w tej chwili nas najbardziej bolą – powiedział Artur Różycki.



Ustawa o korytarzach przesyłowych, która jest wielkim przedsięwzięciem m.in. dlatego, że ma uregulować kwestie odszkodowań za bezumowne korzystanie przez firmy energetyczne z cudzych nieruchomości, w poprzedniej kadencji Sejmu nie została uchwalona, bo jak przekonywał poseł Andrzej Czerwiński, nie było sprzyjającego klimatu, a w końcu i czasu, żeby zrobić dobrą ustawę.



- Mamy taki plan, żeby przyjąć tę ustawę w tym roku z terminem obowiązywania od przyszłego roku, ale nie jestem przekonany, czy nam się to uda zrobić. Zagrożeń jest trochę, a moim zdaniem wychodzących od samorządu terytorialnego. Aby te zagrożenia złagodzić chcielibyśmy zaprosić do tworzenia tej ustawy jednostki samorządu terytorialnego. Rozmawialiśmy już z konwentem marszałków. Nie wiem, czy uda nam się to w takim kształcie zrobić, ale pomysł jest taki, żeby obowiązek planowania energetycznego scedować na marszałków, a oni koordynowaliby plany, w gminach, powiatach – mówił poseł Andrzej Czerwiński, oceniając, że jest jeszcze duża obawa ze strony samorządu, czy potrafi wziąć na siebie współodpowiedzialność za przygotowanie ustawy o korytarzach przesyłowych.



Prezes Stelmaszczyk ocenił, że zawarta w projekcie ustawy o korytarzach przesyłowych propozycja, aby kwestie zaszłości uregulować w ciągu 30 lat jest właściwa, bo pozwala zrównoważyć interesy właścicieli nieruchomości i odbiorców energii.



- W tej sprawie operatorzy systemów dystrybucyjnych ani nie zarabiają ani nie tracą. My przekładamy te koszty, w miarę możliwości jak najniższe, do taryf dystrybucyjnych. Ten dłuższy okres lepiej rozłożyłby ten interes pomiędzy tymi, którzy by na tym zarobili i pomiędzy tymi, którzy musieliby za to zapłacić. Druga rzecz to sprawa infrastruktury wbudowanej w budynki. To też trzeba też uregulować i to chyba było oczywiste zapomnienie, bo z rozmów z ministerstwem wynika, że służebność w budynkach również znajdzie się w ustawie – powiedział Robert Stelmaszczyk.



Im lepiej rozwinięta sieć energetyczna tym większe bezpieczeństwo dostaw energii, ale także tym bardziej sprzyjające warunki dla konkurencji między sprzedawcami energii. W przypadku połączeń trans granicznych do rozwoju konkurencji potrzeba jest jednak nie tylko ich rozbudowa, ale także ograniczenie przepływów nieplanowych na granicy zachodniej , które coraz bardziej doskwierają Polsce. Grzegorz Tomasik wyjaśniał, że przepływy kołowe powodowane przez prawa fizyki to cecha wręcz immanentna sieci zamkniętych wielooczkowych, z którymi można sobie radzić, ale to w przypadku Polski nie wyczerpuje problemu, bo na to nakładają się właśnie przepływy nieplanowe wynikające nie tylko z fizyki systemu, ale też z rozwiązań handlowych. Chodzi tu o transakcje zawierane na granicy niemiecko-austriackiej, a Niemcy i Austria tworzą jeden obszar handlowy.



- Od strony fizycznej nasi niemieccy partnerzy mają koronny argument mówiący o tym, że liczba linii i przepustowość tych linii na przekroju niemiecko –austriackim jest ogromna, bo to jest 10-12 tys. MW i że oni nie mają z tego tytułu żadnych ograniczeń. No tylko, że generacja, która jest sprzedawana nawet i na Bałkany, a przepływa z Niemiec z jednej strony przez Belgię, Holandię Francję i Szwajcarię, a z drugiej strony przez Polskę, Czechy, Niemcy południowe i płynie dalej jest generowana na północy Niemiec, a niestety połączenia wewnątrzniemieckie nie pozwalają na przepływy tej mocy w zbyt dużej wielkości. Efekt mamy taki, że kontraktowane na przykład 6 czy 8 tys. MW na granicy niemiecko –austriackiej daje fizyczny przesył do tej granicy 2 tys. MW, a 4 - 6 tys. MW musi się rozpłynąć innymi ścieżkami – wyjaśniał Grzegorz Tomasik, który zapowiedział, że na planowanym trzecim połączeniu z Niemcami i dwóch istniejących zakładane jest zainstalowanie przesuwników fazowych pozwalających zapanować nad nieplanowymi rozpływami.



Przesuwniki fazowe na istniejących połączeniach Polski z Niemcami mają być zainstalowane w 2014 roku, może rok później. Każda inwestycja sieciowa to zamówienia, a branży dokładnie przyglądają się firmy także spoza sektora energetycznego.



- Z naszego punktu widzenia najbardziej interesujące rzeczy związane są ze smart meteringiem. Natomiast jeśli chodzi o kwestie regulacji to warto wskazać, że wszyscy teraz obserwujemy rozwój outsourcingu, a URE w dalszym ciągu nie akceptuje jako inwestycji modelu usługowego. Podam to na przykładzie – jak kupicie państwo komputer to możecie to uznać za inwestycję, a jak wynajmiecie „chmurę” i komputer stoi gdzie indziej to nie możecie. Myślę, że warto się zastanowić nad zmiana, bo wtedy energetyka nie musiałaby sama wszystkiego robić, mogłaby dzierżawić, a my jako partner technologiczny moglibyśmy szykować rozwiązania – mówił Piotr Wawrzynowicz, doradca prezesa zarządu Polkomtel.



W dalszej części debaty dominowała tematyka związana z wdrażaniem inteligentnego opomiarowania i inteligentnych sieci. Wszystko na to wskazuje, że Polska bez oceny opłacalności wdrożenia AMI będzie musiała to zrobić, bo data krańcowa wykonania takiego badania na podstawie którego wyników można by podjąć inną decyzję niż wdrożeniowa minie z początkiem września tego roku. Przed „smart decyzjami” stoją też inne państwa członkowskie UE.



- Chciałbym podkreślić, że z entuzjazmem witamy wdrożenie trzeciego pakietu energetycznego. Przeprowadzaliśmy analizy kosztów i mam nadzieję, że uda nam się zakończyć tę analizę pod koniec września. Jest za wcześnie, żeby stwierdzić jednoznacznie jakie mogą być problemy przy tym projekcie. Dystrybutorzy energii, którzy do tej pory stanowili największą przeszkodę w tym procesie, powoli zaczynają się przyzwyczajać do tego pomysłu i mam nadzieję, że analiza okaże się korzystna i wszyscy będą chcieli wdrożyć pakiet. A jeżeli to już nastąpi to mam nadzieję, że wprowadzić też wtórne ustawodawstwo, które zapewni przepisy jeśli chodzi o inteligentne pomiary - poinformował Kristian Takać, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki w latach 2011-2012.



- Wydaje mi się, że w całej dyskusji o smart meteringu gdzieś zgubiliśmy klienta i postulat jest taki, że warto zapytać klienta, czy on tego chce albo rozpocząć intensywną kampanię społeczną, żeby klientów do tego rozwiązania przekonać. Smart metering to jest projekt ogólnospołeczny. Jest to rzecz, która z punktu widzenia wytwórców, przedsiębiorstw obrotu, systemu efektywności zarządzania energią jest niezwykle istotna natomiast operator ma tutaj tak naprawdę 80 proc. obowiązków, a 20 proc. przyjemności i z tego wynika, że musimy sobie zapewnić trwałe, dobre warunki regulacyjne do instalacji tych urządzeń. Podstawowa rzecz, której oczekują operatorzy w tym projekcie to przeniesienie jego kosztów w taryfie – powiedział prezes Artur Różycki.



- Najtaniej będzie sfinansować smart metering jeżeli sfinansują go operatorzy systemów dystrybucyjnych. Zrobimy to masowo, systematycznie, jesteśmy do tego przygotowani. Operatorzy systemów dystrybucyjnych na smart meteringu korzyści nie odniosą dlatego, że wszystko co zaoszczędzimy oddamy odbiorcom. Jeżeli zmniejszymy koszty różnicy bilansowej odejmiemy to od taryfy. Jeżeli spadnie zużycie energii elektrycznej to mniej dostaniemy w taryfie. My na tym wyjdziemy, z założenia, na zero, a na czym możemy zarobić ? Na zawrocie z zaangażowanego kapitału. Taką propozycję prezes URE sformułował i przedstawił (…). Mamy sprawę załatwioną od sprawy finansowej i technicznej, a pozostały jeszcze dwa elementy. Pierwszy to prawny charakter umowy pomiędzy operatorem, a prezesem URE , chodzi o trwałość tej umowy (…) Druga sprawa to akceptacja społeczna dla tego rozwiązania – mówił Robert Stelmaszczyk.



Wielką rolę we wdrażaniu smart metering mają też do odegrania firmy informatyczne i telekomunikacyjne.



- Myślę, że smart metering rozwinie się głównie z tego powodu, że przy dyrektywach Unii Europejskiej, przy przymuszaniu do poprawy efektywności energetycznej, zmniejszaniu limitów CO2, będziemy szukać każdego sposobu, żeby coraz mądrzej zarządzać energią. My jako Polkomtel jesteśmy najbardziej zaawansowani z gdańską Energą w pilota dotyczącego smart meteringu. Mamy 750 punktów pomiarowych, głównie koncentratorów. Energa jest partnerem wymagającym, ale otwartym na nowości, odważnym i dla nas to jest dzisiaj wielki plac budowy (…) Gdyby udało się wypracować standard technologiczny dla wielu podobny to można by koszty podzielić pomiędzy operatorów i nie musieliby koniecznie inwestować w budowę sieci tylko mogliby kupować usługi u operatorów telekomunikacyjnych - mówił Piotr Wawrzynowicz.