odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Polityka regulacyjna i wolny rynek

wnp.pl (Adrian Ołdak) - 13-06-2012
Panelistów sesji "Polityka regulacyjna i wolny rynek" podczas EEC 2012 zaprosiliśmy do redakcyjnej debaty. Fot. PTWP
Jednym z kluczowych tematów związanych z regulacjami na rynku, o którym mówiło się podczas IV Europejskiego Kongresu Gospodarczego, była deregulacja zawodów według projektu Ministerstwa Sprawiedliwości. Mówiono także o roli państwa jako regulatora w gospodarce oraz o możliwości wzrostu PKB na skutek zmniejszenia skali regulacji.
- Z liczby 380 zawodów w pewnym zakresie będziemy deregulować ponad 250. Niektóre zawody w ogóle znikną z listy, w innych przypadkach zostanie obniżona bariera dostępu do nich - mówi Mirosław Barszcz, doradca ministra sprawiedliwości. - Zdaniem specjalistów od rynku pracy, z których opinii korzystaliśmy, zliberalizowanie przepisów może spowodować wzrost zatrudnienia w poszczególnych zawodach o 10-20 proc. Biorąc pod uwagę, że pierwsza z trzech zaplanowanych ustaw ma zderegulować zawody dające zatrudnienie pół mln ludzi, można się spodziewać 100 tys. nowych miejsc pracy. I to w warunkach, kiedy rynek pracy jest dość napięty. Widząc tendencje do wzrostu bezrobocia, nasza propozycja jest jak najbardziej na miejscu.



Deregulacja zawodów ma więc dać nowe miejsca pracy. Przeciwnicy projektu, przede wszystkim przedstawiciele planowanych do uwolnienia zawodów, podnoszą argument, że nowe przepisy doprowadzą do obniżenia jakości usług.



- Nie, to pomyłka. Badania mówią, że tam na świecie, gdzie zderegulowano zawody, nastąpił, po pierwsze, wzrost jakości, po drugie, spadek cen Do tego prowadzi konkurencyjność na rynku - odpowiada Mirosław Barszcz. - Oczywiście deregulować trzeba umiejętnie. Są przecież szczególne zawody związane z bezpieczeństwem, ochroną zdrowia i życia.



Rola regulatora



Nasi rozmówcy mówili także o roli regulatorów rynku w nowoczesnej gospodarce. W Polsce posiadają oni dużą swobodę działania mającą zabezpieczyć ich niezależność przed bieżącą sytuacją polityczną. To czasami prowadzi do dużej arbitralności ich orzeczeń.



- Tymczasem w Unii Europejskiej istnieje model kontroli decyzji regulatorów: odwołanie do Rady Stanu we Francji czy do Ministerstwa Przemysłu i Energii w Hiszpanii - zauważa Iwona Sroka, prezes zarządu Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych, wiceprezydent Pracodawców RP. - W Polsce zostaje tylko droga sądowa, co jest równoznaczne ze spowolnieniem procesów gospodarczych.



- Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta wygrywa w sądzie przeważającą liczbę spraw. W ponad 80 proc. przypadków sąd przyznaje nam pełną rację, utrzymując wysokość kary. Tylko w kilkunastu procentach zdarza się, że sąd obniża jej wymiar - powiedziała Małgorzata Kransodębska-Tomkiel, prezes UOKiK, przyznając jednocześnie, że...



- Przepisów jest za dużo a prawo ingeruje nadmiernie w swobodę działalności gospodarczej. Ale to, czym zajmuje się Urząd, czyli ochrona konkurencji, de facto jej sprzyja. Czy można sobie wyobrazić gospodarkę wolnorynkową bez konkurencji? Misją urzędu, którym kieruję, jest jej ochrona w interesie publicznym, w obronie przed kartelami i nadmierną konsolidacją. Przepisy są tu jasne, spójne i niezmienne. Funkcjonują w oparciu o standardy ugruntowane w Unii Europejskiej od lat 50 XX w., a w Stanach Zjednoczonych od końca XIX w.



Ile regulacji?



Czy w Polsce rzeczywiście gospodarka jest nadmiernie regulowana?



- W tej sprawie głęboko wierzę ekspertom OECD, zdaniem których Polska spośród wszystkich państw OECD ma największy potencjał wzrostu gospodarczego wynikający z usunięcia niepotrzebnie obowiązujących barier i ograniczeń, niepotrzebnych przepisów. Z samego tylko tytułu zniesienia zbędnej, szkodliwej regulacji jesteśmy w stanie w krótkim czasie zwiększyć nasze PKB o 10 proc. - ocenia Przemysław Wipler, poseł PiS. - Dlatego w programie Prawa i Sprawiedliwości mamy zapisaną konieczność deregulacji gospodarki według formuły UE+0, czyli wyrzucenia tych przepisów, tych regulacji, tych ciężarów, które nie wynikają wprost z prawa unijnego, a zostały wprowadzone mimo tego, że były opcjonalne, a jednocześnie, gdy im się przyjrzeć z bliska, nie służą ochronie interesu publicznego bądź nakładają obowiązki nieproporcjonalnie uciążliwe i kosztowne w stosunku do dobra, które chronią.



Gdzie trzeba dać gospodarce więcej wolności, żeby funkcjonowała ona lepiej?



- Jestem zwolennikiem przekazania części czynności, które są obecnie prowadzone w sądach, np. notariuszom. Jestem także zwolennikiem bardzo głębokiej deregulacji prawa budowlanego, a jednocześnie uregulowania przestrzeni, w której pozostawia się możliwość podejmowania arbitralnych decyzji przez urzędników, zwłaszcza samorządowych, co wydłuża bardzo poważnie proces inwestycyjny, szczególnie w przypadku inwestycji liniowych takich jak: gazociągi, ropociągi, linie elektro-energetyczne, drogi, autostrady, linie kolejowe. Jestem zwolennikiem deregulacji przepisów prawa podatkowego. Niedawno zaproponowaliśmy debatę nad zniesieniem podatku PIT w jego obecnej formule, bo nakłada uciążliwe obowiązki na olbrzymią liczbę podatników, gdy wszystko można zrobić dużo inteligentniej i dużo sprawniej, dużo mniej obciążając i państwo i gospodarkę - mówi.



- W Anglii znana jest zasada "One Law In, One Law Out" - zwraca uwagę Iwona Sroka. - Żeby uniknąć nagromadzenia praw, przez które coraz trudniej przebrnąć nawet specjalistom, wprowadzenie nowej regulacji prawnej wymaga usunięcia innej.



Może czas pomyśleć o tym w Polsce.