odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Pokonanie barier kulturowych pomoże polskim firmom w Chinach

wnp.pl (Dariusz Malinowski) - 16-05-2012
Gdy zrozumiemy nasze odmienności kulturowe, zarówno Europejczykom w Chinach, jak i mieszkańcom Państwa Środka w Europie będzie łatwiej robić interesy - zgodzili się uczestnicy panelu zatytułowanego: Strategia "Go Global", chińskie inwestycje w Europie, europejskie inwestycje w Chinach; podczas odbywającego się w Katowicach Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Ponieważ temat kontaktów gospodarczych Europy (a w szczególności Polski) z Chinami jest teraz bardzo na czasie, nic więc dziwnego, że sala Teatru Śląskiego była wypełniona po brzegi.



Najpierw tytuł panelu. "Go Global" to chińska rządowa strategia mająca spowodować, że firmy z tamtego kraju będą aktywniej i więcej inwestować w Europie. Naszą odpowiedzią na tę strategię jest własna: "Go China". To odpowiedź naszej strony rządowej na zgłaszaną przez polskich przedsiębiorców potrzebę zebrania i uporządkowania licznych informacji na temat możliwości współpracy na rynku chińskim.



Beata Stelmach, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych nie ukrywała, że współpraca nie będzie łatwa. – Najpierw trzeba rozpoznać różnice kulturowe. To wcale nie jest łatwe. Jeśli jednak to uda się zrobić, wówczas faktycznie będziemy mogli myśleć o sukcesach we współpracy.



Prof. Bogdan Góralczyk, kierownik Zespołu ds. Międzynarodowej Współpracy Naukowej Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego jako przykład braku zrozumienia i innych mentalności biznesowych podał historię budowy autostrady A2 przez chińską spółkę Covec.



- Cywilizacja chińska rządzi się innymi prawami. Do tego trzeba się przygotować. Wcześniej nie było czasu na poznanie się, teraz czas to zrobić – tłumaczył prof. Góralczyk.



Zresztą jak zaznaczył Dirk Dewitte, z European Chinese Service Deloitte: Chińczycy chcą doradztwa przy wchodzeniu na rynek Unii, ponieważ nasze realia znacznie różnią się od tych, jakie obowiązują w ich kraju.



Zdaniem Wang Weidonga, wiceprezesa Nuctech Group: zarówno Europa jak i Polska to atrakcyjne miejsca dla chińskich inwestycji.



- Nuctech (firma specjalizująca się w dostarczaniu skanerów i detektorów) to małe ale wyspecjalizowane przedsiębiorstwo. Wasz rynek jest bardzo ważny. Czemu Polska? To świetne miejsce pomiędzy Wschodnią i Zachodnią Europą i leży blisko Chin. Są także pewne uwarunkowania historyczne. Co ważne Polacy pracują ciężko, Nam łatwo współpracować ze względu na wiele podobieństw. Co ważne Polska jest stabilna politycznie, ma stabilny system prawny. To dobre miejsce, jeśli chodzi o rozwój gospodarczy – tłumaczył zainteresowanie naszym krajem wiceprezes Weidong.



Także Hou Yubo wiceprezes LiuGonga nie krył, że Polska to ciekawy rynek. – Jesteśmy pierwszą chińską firmą, która sprywatyzowała polską firmę (Huta Stalowa Wola). Nie ukrywam, że nie wszystko było łatwe. Jednak nasza współpraca zacieśnia się i może być bardziej owocna – podkreślił Yubo. Zaznaczył także, że do przejęcia HSW doszło w 400 rocznicę urodzin Michała Boyma pierwszego, Polaka którego pobyt w Chinach potwierdzają źródła historyczne. A dla przesądnych Chińczyków ta rocznica to silny i pozytywny znak.



Także i polska strona ma sukcesy w Chinach. O planach swojej firmy mówił Paweł Jarczewski, prezes ZA Puławy.- Jesteśmy jednym z przykładów bycia na tym rynku od lat. Z Chinami nas wiąże współpraca rynkowa. Od ponad 20 lat jesteśmy tam obecni, a rynek chiński jest dla nas kluczowy. Doszliśmy do wniosku, że aby utrzymać produkcję w Puławach, powinniśmy tam działać jeszcze intensywniej – stwierdził Jarczewski.



Zdaniem Bożeny Lublińskiej-Kasprzak, prezesa Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości największą szansę na chińskim rynku będą miały polskie małe i średnie firmy o dużej innowacyjności.



Jak podkreślała szefowa PARP: mogą one liczyć na wsparcie ze strony UE. - Unia wspiera inicjatywy o charakterze platform technologicznych, wspiera także klastry. To szansa dla naszych firm – podkreślała Lublińska-Kasprzak.



Co ważne, także europejskie instytucje finansowe zainteresowane są wspieraniem wymiany handlowej. – Rynek chiński jest ogromny. To także wiele możliwości dla nas - powiedziała Juultje van der Wijk, dyrektor zarządzający w ING Commercial Banking.



Jednak zdaniem dyskutantów współpraca musi być opłacalna. – Na naszym przykładzie widać zainteresowanie. Głównym miejscem przeładunków towarów z Chin do Polski jest Hamburg. Jednak nie ma przeszkód by stał się nim terminal w Gdańsku. Strona chińska to dostrzega- powiedział Boris Wenzel, szef DT Gdańsk.



Czy współpraca naszego kraju się będzie zacieśniała? Zdaniem uczestników dyskusji tak, bo to ogromne, możliwe, obopólne korzyści. Zresztą przykład udanej polsko-chińskiej współpracy było widać na sali. Sesję wspólnie prowadzili Yu Yang, kierownik Centrum Współpracy Gospodarczej Polska Chiny i Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.



Dariusz Malinowski