odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Ograniczenia w kredytowaniu firm zagrożeniem dla gospodarki

wnp.pl (Katarzyna Walterska) - 25-05-2012
Polska miała szczęście, że nie zdecydowała się na wprowadzenie euro. Deprecjacja złotego dała szansę polskim eksporterom, aby przetrwać kryzys. Teraz, gdy następuje jego przesilenie, największym zagrożeniem dla realnej gospodarki może być ograniczenie akcji kredytowej z powodu wyższych wymogów kapitałowych dla banków.
Takie wnioski płyną z panelu "Finanse - przyszłość europejskiego sektora finansowego" w świetle doświadczeń kryzysu zorganizowanego podczas IV Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbył się w Katowicach 14-16 maja br.







Przedstawiciele sektora bankowego bronili tezy, że to nie banki ograniczają akcję kredytową tylko przedsiębiorcy nie chcą zaciągać zobowiązań w niepewnych czasach, a przyszłością finansowania firm będzie rynek kapitałowy. Uczestnicy panelu dokładnie zdefiniowali kryzys, ale idąc nieco dalej zastanawiali się, jak wymogi, które stawia nadzór bankowy w Europie, wpłyną na sytuację.



- Bywa tak, że sytuacja w sektorze bankowym staje się zapleczem zmian na rynku kapitałowym. Spodziewam się większej emisji papierów dłużnych. Poza tym obligacje będą w coraz większym stopniu instrumentem finansowania przedsiębiorstw od małych po największych. Już teraz ten instrument jest popularny wśród mniejszych emitentów - mówił Ludwik Sobolewski, prezes GPW.



Z drugiej strony, jak podkreślił Sobolewski z instrumentów długoterminowych korzystają banki po to, aby poprawić strukturę swoich pasywów.



- Banki emitują obligacje, one wchodzą na rynek Catalyst. Ich płynność jest niewielka, bo leżą w portfelach inwestorów i na rynku nie są dostępne, a jeśli już to transakcje są rzadkie Myślę, że cały sektor finansowy i regulatorzy są świadomi tego, że aktywa bankowe są finansowane krótkimi pasywami - dodał.



Bardzo ważne jest aby zagraniczne firmy inwestycyjne zwracały uwagę na Polskę, żeby umieszczały nas na swoich listach jako potencjalny teren inwestycyjny.



Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów uważa, że w najbliższym czasie sytuacja na rynkach finansowych ulegnie zmianie jakościowej.



- Jesteśmy w czymś, co możemy nazwać przesileniem kryzysu. Z punktu widzenia politycznego, to co się dzieje, to jest kolosalna rewolucja pokoleniowa. W ostatnich kilkudziesięciu latach Europa budowała się, pogłębiała swoją współpracę. Niezależnie od tego co się mówi o projekcie wspólnej waluty, to był dodatkowy impuls do współpracy wewnątrz krajów, które stworzyły Unię Europejską. W tym kontekście regulacje systemu bankowego są nawet wtórne - mówił Dominik Radziwiłł.



Teraz jego zdaniem przez Europą będą większe wyzwania niż kwestia strefy euro. Zwrócił uwagę, że Polska odstaje od Europy, także w kwestii regulacji sektora bankowego.



- W Polsce sektor finansowy jest mocno skapitalizowany. Mamy nadzór, który jest bardzo konsekwentny a niektórzy uważają, że nawet zbyt agresywny. Nic nam nie grozi. Stabilny system bankowy jest dodatkową siłą polskiej gospodarki. Ale istnieje ryzyko regulacji, które mogą nam skomplikować różne sprawy - dodał wiceminister.



Zdaniem Krzysztofa Kalickiego, prezesa Deutsche Bank Polska SA, pojawienie się kryzysu było wynikiem różnych błędów politycznych z przeszłości a w szczególności nieumiejętność zarządzania społeczeństwami. Populizm społeczeństw przekładał się na populizm polityków i życie do wyborów do wyborów.



- Teraz politycy szukają winnych i obarczają winą za kryzys sektor bankowy. To na banki nakłada się kolejne regulacje. Natomiast problemy budżetowe i zarządzanie finansami publicznymi przez poszczególne kraje nie znalazło odpowiednich regulacji. Mamy wprawdzie pakt stabilizacyjny, który już zaczyna być podważany przez prezydenta Francji. Politycy sami nie narzucili sobie żadnej recepty - podkreślił prezes Kalicki.



Odnosząc się do nowych regulacji dla sektora bankowego czyli dyrektywy CRD IV i Bazylei III ocenił, że będą miały negatywne konsekwencje. - Podaż kredytów będzie ograniczona a to z kolei wpłynie na spowolnienie wzrostu gospodarczego. Nie skłania to do optymizmu i pewnie będziemy w takiej stagnacji trwali - podkreślił.



- Wiele banków w Polsce ma swoje centrale zagranicą. Muszą one spełnić wymogi Bazylei III. Nie będzie więc dodatkowego zasilenia kapitałem oddziałów w Polsce a bez tego kapitału nie będziemy mogli udzielać kredytów - dodał.



Zdaniem prezesa DB Polska mieliśmy szczęście, że nie wprowadziliśmy euro. - Deprecjacja złotego dała szansę polskim eksporterom na to żeby przetrać kryzys, deprecjacja złotego stałą się buforem dla naszej gospodarki i ciągnęła jedną z lokomotyw rozwoju czyli eksport. Już widzimy, że ta lokomotywa zaczyna zwalniać i siła napędowa deprecjacji nie jest już tak duża - podkreślił.



Elżbieta Chojna-Duch z Rady Polityki Pieniężnej uważa, że kumulacja kryzysu jest tylko w strefie euro. Sytuacja jest zła, ale nie beznadziejna.



- Polska nadal jest zieloną wyspą może trochę mniej zieloną, ale mamy wzrost gospodarczy. Wzrost PKB w 2012 może być powyżej 3 proc. Inflacja na przełomie 2012 i 2013 r. obniży się do okolic celu inflacyjnego a w polityce pieniężnej powinien teraz nastąpić okres "wait and see"- oceniła Elżbieta Chojna-Duch.



- Inflacja w kolejnych miesiącach powinna zwalniać. Może być podwyższona w czerwcu - przejściowo i punktowo w miastach, w których będzie się odbywało Euro2012, ale mamy nadzieję, że się nie rozleje na resztę kraju, i nie powinna przekroczyć poziomu ok. 4 proc. Sądzę, że na przełomie roku inflacja obniży się w okolice celu inflacyjnego - dodała.



Jej zdaniem sektor bankowy i polska gospodarka, biorąc pod uwagę to, co się dzieje w strefie euro, są w dobrej kondycji, ale w razie potrzeby NBP jest gotów wesprzeć płynność w sektorze bankowym. - Jesteśmy w dobrych relacjach z Ministerstwem Finansów, współpracujemy. Sądzę, że nasza sytuacja jest dobra, podczas gdy gospodarka strefy euro jest w płytkiej recesji, Polska ma dobre wskaźniki, chociaż spowolnione. Jesteśmy silni popytem wewnętrznym - powiedziała.



Pytana o to, na jak długo RPP powinna utrzymać takie nastawienie, odpowiedziała, że dane z gospodarki będą kluczowe.



- Obserwujemy także sytuację w Grecji, której rozwiązanie powinno nastąpić w lipcu. Wydaje się, że rynki zaakceptowały, a przywódcy polityczni również, wyjście Grecji ze strefy euro. Jest też do tego przygotowanie logistyczne, ale nikt nie jest w stanie na razie przewidzieć konsekwencji.



Prof. Chojna-Duch uważa, że Polska radzi sobie siłą popytu wewnętrznego, siłą naszych przedsiębiorców. Nie widzi też ryzyka spadku kredytów dla przedsiębiorstw. - NBP i Europejska rada ds. ryzyka systemowego ocenia, że nie istnieje ryzyko w zakresie kredytów – dodała.



James Longsdon, dyrektor zarządzającym w Fitch Ratings w departamencie instytucji finansowych uważa, że nowe regulację unijne dotyczące m.in. zwiększenia wymogów kapitałowych dla banków będą miały wpływ na dostępność kredytów. Banki będą musiały zatrzymać kapitał i nie będą mogły pożyczać gospodarce, tak dużo jak dotychczas - uważa James Longsdon, dyrektor zarządzający w agencji Fitch Ratings.



- Ostatecznie jednak korzyści związane ze stabilnością sektora przeważą nad ryzykiem. Poza tym banki nie dość, że ograniczą akcję kredytową to jeszcze będą zatrzymywać zyski i ograniczać wypłatę dywidendy - powiedział podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Podkreślił też, że liczba udzielanych kredytów spada nie tylko z winy banków. To przedsiębiorcy szukają innych źródeł finansowania, np. na rynku kapitałowym.

James Longsdon oszacował w najbliższych miesiącach ograniczenie akcji kredytowej na około 5 proc.



Komentując decyzję Europejskiego Banku Centralnego dotyczącego dofinansowania banków, podkreślił, że te pieniądze były im bardzo potrzebne. - Korzyści były bardzo duże. Te pieniądze wróciły do obiegu, ponieważ posłużyły na zakup obligacji rządowych. Poza tym banki wykorzystały je do poprawy swoich wskaźników adekwatności kapitałowej. Rolą EBC jest bycie kredytodawcą ostatniej szansy - powiedział.



Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, zwrócił uwagę, że dyskusja zmierza w niebezpiecznym kierunku czyli wchodzi w szczegóły. - Przed kryzysem wyhodowaliśmy rynki finansowe pod okiem mediów, RPP, KNF, MF i wykreowaliśmy dwie bańki spekulacyjne. Jedna to bańka w sektorze kredytów walutowych. Mamy kredyty we fankach szwajcarskich, które są potencjalną bombą. Ponieważ mamy wzrost gospodarczy, ta bańka nie wybucha. Drugim elementem są kredyty konsumpcyjne. Te dwa problemy nie zostały rozwiązane, gdy mieliśmy wzrost gospodarczy. Bańka kredytów konsumpcyjnych będzie pękała jako pierwsza, gdy sytuacja w Europie w znaczny sposób wpłynie na naszą gospodarkę - podkreślił Zbigniew Jagiełło. To jest realny problem dla Polski. Jak to rozwiązać? - zastanawiał się prezes PKO BP.



Prezes Kalicki zwrócił uwagę, że Polska jest ciągle importerem kapitału. - Ci którzy mają nam pożyczać pieniądze, nie chcą brać na siebie ryzyka związanego ze złotym, więc niewykluczone, że jednak nadal cześć kredytów będzie udzielana w euro - powiedział.