odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Nasza Europa, nasz świat

wnp.pl (Katarzyna Walterska) - 14-05-2012
Mikuláš Dzurinda, premier Słowacji w latach 1998-2006. Fot. PTWP (Piotr Waniorek)
W Europie brakuje ram politycznych, które pozwoliłyby rozwiązać problem kryzysu. Mamy wspólną walutę, wspólny rynek i korzenie, a brakuje nam umiejętności zarządzania całą tą europejską maszyną. Nie ma dobrobytu bez pracy, a z demografią się nie dyskutuje. To konkluzje panelu "UE i kraje Europy Środkowej i Wschodniej wobec kryzysu gospodarczego", który odbył się pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Joschka Fischer, wicekanclerz Niemiec w latach 1998-2005 podkreślił, że prawdziwa dyskusja o strategii radzenia sobie z kryzysem - dopiero przed nami. Zachęcał europejskich polityków do reformatorskiej odwagi, która nie musi oznaczać klęski w wyborach, a na pewno jest lepsza od zapatrzenia w słupki sondaży. Kryzys nie dla wszystkich oznacza to samo. - To, co jest kryzysem w Europie, oznacza boom w Niemczech - zauważył Fischer.



Podczas dyskusji o konsekwencjach kryzysu gospodarczego zdecydowanie częściej definiowano szanse niż zagrożenia z niego wynikające. - Przyszłość gospodarcza świata w leży w zrównoważeniu. Dzisiaj największe dysproporcje występują między Europą i Afryką. Tymczasem gdyby Europa środki przeznaczone na pomoc Grecji zainwestowała w Afryce Centralnej, można zmienić oblicze gospodarcze tego regionu - przekonywał Jan Kulczyk, , przewodniczący rady nadzorczej, Kulczyk Investments oraz, założyciel CEED Institute.



Jego zdaniem Europa posiada wielki potencjał intelektualny i finansowy do rozwoju globalnego. - Uważam, że największy kapitał to to, co jest w głowie i to, co jest w ziemi. Reszta to koszty - dodał.



Wszyscy uczestnicy panelu zgodnie podkreślili, że ważną rolę w rozwiązaniu kryzysu gospodarczego odgrywają nowe kraje członkowskie Unii Europejskiej, które wykazują się dużo większą odpornością na kryzys. Dowodzi tego też sytuacja sektora bankowego.



- Polska ma najzdrowszy system bankowy. Nasze banki mają najwyższą kapitalizację i najniższy poziom zainfekowanych aktywów - mówiła Alicja Kornasiewicz, doradca Morgan Stanley. Dodała, że polskie banki mają głównie polską osobowość prawną i nie są oddziałami, a stosunek kredytów i depozytów jest zdrowy.



Myśl globalnie i działaj globalnie



Myśl globalnie i działaj globalnie - takie podejście jest dzisiaj szansą dla Polski i Europy w XXI wieku - uważa Jan Kulczyk. Z jego opinią zgodził się Joshka Fischer.- Inwestujmy w rynki jutra. To dla Europy wielka szansa i tylko od nas zależy, czy ją wykorzystamy - podkreślił.



- Nowe kraje członkowskie UE wiedzą jak sobie radzić z kryzysami, bo przez 40 lat doświadczaliśmy kryzysu praktycznie od poniedziałku do piątku. Dzisiaj stoimy przed wielką szansą, ale musimy zacząć inaczej patrzeć na świat. Myśl globalnie i działaj globalnie - takie podejście jest dzisiaj szansą dla Polski i Europy w XXI wieku - powiedział Jan Kulczyk. Joschka Fischer zgodził się z tą opinią i zwrócił uwagę na uwarunkowania polityczne.



Obecny kryzys w dużej mierze jest już bardziej polityczny, niż finansowy. Politycy nie potrafią zarządzać tym mechanizmem gospodarczym, co widać szczególnie w kwestii waluty Euro, a sprzeczności między krajami północy i południa Europy są już bardzo duże. Dlatego niezbędna jest unia fiskalna. Bez niej Unia Europejska nie przetrwa - dodał były wicekanclerz i minister spraw zagranicznych Niemiec.



Zdaniem Mikuláša Dzurindy, byłego premiera Słowacji w Europie trzeba zwiększać wartość i kulturę pracy. - W wielu krajach UE coraz wyraźniejszy jest trend aby mniej pracować, mniej oszczędzać, za to więcej wydawać i konsumować. To nie jest droga do wyjścia z kryzysu - mówił podczas panelu.



Dążymy do wygodnego życia



Premier Dzurinda jest przekonany, że obecnie największe trudności leżą w kwestiach moralności a nie rynków finansowych czy biznesu. - W ciągu ostatniej dekady obserwowaliśmy w Europie tendencję do wygodnego życia. Tak jest szczególnie w starej Europie ale coraz częściej obserwuję takie zjawisko w nowych krajach członkowskich. Myślę, że mieszkańcy młodych demokracji z jednej strony wykazują olbrzymią motywację do zdobywania dóbr materialnych, ale z drugiej strony bardzo szybko wpasowują się w te tendencje, które występują na terenie starej Europy. Zatem trzeba zwiększyć wartość i kulturę pracy - mówił były premier Słowacji.



- Każdy, kto wykonuję dobrze swoją pracę, bez względu na stanowisko musi być dobrze wynagradzany. Najważniejszą kwestią jest obecnie zidentyfikowanie i nazwanie problemu UE - dodał były premier.



Prowadzący panel Janusz Reiter, były ambasadora RP w Niemczech i w USA, partner, CEED Institute zwrócił uwagę, że oszczędzanie i praca, spośród krajów UE charakteryzuje Niemców. - Oni robią w taki sposób, który denerwuje wielu Europejczyków. Słychać zarzuty, że Niemcy za dużo oszczędzają i za dużo pracują. Jeśli pada podejrzenie o egoizm to, taki zarzut sprawiedliwie, czy też nie kieruje się właśnie w stronę Niemiec - powiedział.



Joschka Fischer uważa, że Unia Europejska przetrwa pomimo kryzysu, ale prawdziwym problemem, z który będziemy musieli się zmierzyć będzie podejście do unii fiskalnej, która oznacza także unię polityczną. - Bez tego nie wydaje mi się żeby Unia miała przetrwać. Ponieważ rozbieżności pomiędzy krajami, które dokładają więcej do wspólnej kasy a krajami, które są pogrążone w kryzysie będą zbyt duże. Myślę, że to jest główne ryzyko, o którym trzeba pamiętać - powiedział.



Natomiast Alicja Kornasiewicz odnosząc się do głosów, że źródeł kryzysu należy upatrywać w działaniach banków zastrzegała, że banki działają w określonym "środowisku regulacyjnym", które stworzyli politycy. Jej zdaniem potrzebna jest budowa odpowiedzialnej za decyzje klasy politycznej, a jednocześnie edukacja wyborców, by nie dochodziło do sytuacji, że po okresie niepopularnych decyzji do władzy dochodzą populiści. - Musimy rozwijać społeczeństwo obywatelskie, które rozumie procesy społeczne i gospodarcze. Społeczeństwo rozumie, że nie można żyć w dobrobycie bez procy. Europa i Polska stoi przed problemem starzejącego się społeczeństwa. Za kilka lat więcej ludzi będzie na emeryturze niż tych którzy będą pracować - dodał.



Jan Kulczyk przypominał, że kryzys interesuje ok. 10 proc. współczesnego świata, podczas gdy cały rynek to 6 mld ludzi. Zdaniem biznesmena, droga do przyszłości leży w kierowaniu potencjału na działania zmierzające do równoważenia świata. Jak mówił, unijne 250 mld euro przeznaczone dla Grecji byłoby w stanie np. ruszyć gospodarczo Afrykę Centralną.



-Podstawową sprawą jest zrozumienie tego, że w gospodarce rynkowej najważniejszą rzeczą jest rynek. Ten rynek to nie Europa, nie Stany Zjednoczone. Ten rynek to 6 mld ludzi. I powstaje pytanie jak go uruchomić, czy ma taki potencjał, abyśmy mówiąc o globalizacji mogli optymistycznie spojrzeć w przyszłość i stwierdzić, że te 6 mld ludzi to ogromny potencjał - dodał Jan Kulczyk.



Podczas dyskusji nie obyło się bez podkreślenia roli Rosji w kontaktach z Unią Europejską. Na pytanie jak, to co się dzieje w Europie, jest postrzegane przez Rosję, która trochę cynicznie podchodzi do Wspólnoty, Rene Nyberg, dyrektor zarządzający, ambasador, East Office of Finnish Industries powiedział, że relacje te są bardzo skomplikowane. - Tak naprawdę Rosja nie rozumie czym jest Unia Europejska. Rosja jest przyzwyczajona do dużego kapitału, liderów politycznych z którymi można się identyfikować. Rosjanie nie rozumieją jak to jest, że wysocy unijni urzędnicy są dobrze opłacani i maja upoważnienie żeby z nimi negocjować. Ale UE jest największym partnerem handlowym Rosji. Ona spogląda jednak w kierunku zachodu - powiedział.



Jego zdaniem Rosja ma trzy mocne strony energetykę, edukację matematyczną i rolnictwo. Dla krajów takich jak Polska i Finlandia oznacza to, że Rosja importuje dosłownie wszystko.

Janusz Reiter zastanawiał się czy po kryzie będziemy mieli jedną Unię Europejską a nie jak dotychczas podział na nowe i stare kraje wspólnoty. - Nie można wszystkich krajów wrzucać do jednego koszyka, bo jeśli przeanalizujemy sytuację gospodarczą poszczególnych krajów to zobaczymy, że najmocniejsze są te, które zrobiły właściwe reformy gospodarcze, restrukturyzację przemysłu, zbudowały instytucje rządowe na poziomie europejskim. Niemniej jednak zawsze dobrze jest wyciągnąć wnioski z błędów. Widzimy, że kraje które opóźniały restrukturyzację np. Rumunia teraz przyspieszyły. Rząd rumuński chce szybko budować rynek kapitałowy - zwróciła uwagę Alicja Kornasiewicz.



Janusz Reiter, który prowadził dyskusję, podsumował, że rozmowy miały dość optymistyczny nastrój. Jak ocenił, podwodem tego był może fakt, że uczestnicy reprezentowali te kraje Europy, których mieszkańcy o kryzysie dowiadują się zwykle z mediów - w sekcjach poświęconych zagranicznym wiadomościom.