odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Menedżerowie w poszukiwaniu innowacyjności

wnp.pl (Marcin Szczepański) - 18-05-2012
fot. Fotolia
Czy Polska może dołączyć do grona innowacyjnych gospodarek Europy? Na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy debaty menedżerskiej pod hasłem „Innowacyjna gospodarka Europy” podczas tegorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Zdaniem części panelistów Polska już do tego grona należy. – Kilkanaście lat naszych doświadczeń we współpracy z polskimi partnerami utwierdza nas w przekonaniu, że Polska jest krajem innowacyjnym – uważa Francisco Moreno, chief operating oficer & deputy general manager w Avio SpA. Przestrzega jednak przed odtrąbieniem sukcesu. – Europa jest dziś w kryzysie i Polska, podobnie jak inne kraje UE traci swoją konkurencyjność na rzecz takich państw, jak Chiny, Indie czy Brazylia. Szansą na odwrócenie tego trendu może być tylko inwestowanie w nowoczesne technologie – dodał.



Przekonywał jednak, że samodzielnie nasz kraj nie będzie w stanie zrealizować tego celu. – Nie ma nic gorszego niż zamykanie się na własnym rynku. – Polskie firmy chcąc odnieść sukces muszą wychodzić poza wasz kraj, nawiązywać kontakty z innymi podmiotami i korzystać na wymianie doświadczeń – twierdził Moreno. Według niego prawdziwą innowacyjność można osiągnąć jedynie bazując na wielokulturowości.



Podobnego zdanie była prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. – Innowacyjność to w dużej mierze sposób myślenia, a pod tym względem Polacy są niezwykle kreatywni – powiedziała Bożena Lublińska-Kasprzak. Jej zdaniem innowacyjność nie musi bazować wyłącznie na własnych osiągnięciach – równie dobrze można ją osiągnąć poprzez kreatywną absorbcję już istniejących technologii. Co ważne, zdaniem szefowej PARP, za innowacyjnością przedsiębiorców musi nadążać również innowacyjność administracji. – Nie możemy pozostawać w tyle za firmami, które obsługujemy – stwierdziła.



W opinii Krzysztofa Kurowskiego, dyrektora działu R&D w Grupie Adamed, sama absorbcja w pewnym momencie może jednak okazać się niewystarczająca. – Dla firm takich jak nasza w pewnym momencie przychodzi moment, w którym trzeba wejść w kolejną fazę rozwoju opartą nie na implementacji gotowych rozwiązań, ale ich samodzielnym kreowaniu – mówił. Oczywiście wiąże się to z poważnymi kosztami, ale bez tego nie da się odnieść sukcesu na rynkach międzynarodowych.



Zdaniem uczestników panelu innowacyjność nie może być jednak celem samym w sobie. – To tylko środek do poprawy konkurencyjności. Na końcu tego procesu powinien zawsze pozostawać efekt ekonomiczny, który dzięki danym działaniom uzyskujemy – zauważył Jan Pyka, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. W pełni z tym poglądem zgodził się Francisco Moreno. – W naszej branży brak innowacyjności oznacza wypadnięcie z rynku – powiedział.



Bardziej sceptyczny wobec polskich osiągnięć w dziedzinie innowacyjności był Krzysztof Krystowski, prezes Bumaru. Według niego pojęcie to jest obecnie zbytnio eksploatowane. – Innowacyjności nie da się zadekretować i narzucić. Nie może ona także być realizowana w oderwaniu od rynku – podkreślał. Na poparcie swojej tezy podał przykład z branży motoryzacyjnej. – Technologia pozwala na produkcję znacznie bardziej zaawansowanych konstrukcji niż to, co widzimy na ulicach. Pytanie kogo byłoby na to stać – mówił. Tym samym innowacyjność nie zawsze musi być realizowana z ogromnym rozmachem i kosztem.



Nie do końca zgadzał się z nim Mariusz Zabielski, prezes Siemens Industry Software. – Czasem pewien zakres dekretacji jest konieczny i tutaj. W ten sposób państwo może motywować do określonych działań przedsiębiorców – zauważył. Według niego taką właśnie rolę pełniła strategia lizbońska, która pomimo fiaska wywołała pozytywne zmiany, których efekty obserwujemy dziś i będziemy z nich korzystać w przyszłości.



Zdaniem Krzysztofa Kempińskiego, dyrektora relacji zewnętrznych w GlaxoSmithKlein, innowacyjność nie musi a wręcz nie powinna być zastrzeżona do najwyższego szczebla kadry zarządzającej. – Niezwykle ważne w budowaniu innowacyjności jest przenoszenie określonych sposobów myślenia na niższe poziomy firmy i przekonanie pracowników, że każdy może wpaść na coś innowacyjnego. To ludzie są motorem innowacyjności a organizacja jest tak innowacyjna, jak ludzie którzy ją tworzą – podkreślał.



Specyficzne podejście do innowacyjności mają z pewnością firmy z sektorów uważanych powszechnie za mało innowacyjne. Podczas panelu reprezentowali je przedstawiciele PKN Orlen i Grupy Azoty Tarnów. – W naszym przypadku postawiliśmy przede wszystkim na nowoczesne zarządzanie, które jest konieczne w tak rozbudowanej grupie kapitałowej, jak nasza – mówi Jerzy Marciniak, prezes Zakładów Azotowych w Tarnowie i ZAK SA. Nie oznacza to jednak, że spółka nie inwestuje w swoje produkty. – Większość naszych produktów była innowacyjna już wiele lat temu, ale są one nieustannie rozwijane, dzięki czemu pozostają konkurencyjne nie tylko na polskim rynku – podkreślał.



W przypadku PKN Orlen jest bardzo podobnie. – Hołdujemy zasadzie, że stałe są tylko zmiany, a my musimy za nimi podążać – mówił Piotr Chełmiński, członek zarządu ds. petrochemii w koncernie.