odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Finanse Europy - dyscyplina i wzrost

wnp.pl (Oskar Filipowicz) - 21-05-2012
- Nie może być mechanicznego przejścia od surowości do stymulowania wzrostu - radził Dariusz Rosati. - Chodzi o rozsądny, wyważony kurs między dyscypliną służącą odzyskaniu zaufania a reformami służącymi poprawie produktywności gospodarki. Niestety, nie widać tego w przypadku Grecji.
Między twardymi regułami i stabilnością sektora finansowego a reformami i wzrostem gospodarki - w kręgu tych zjawisk i wartości obracali się uczestnicy sesji „Budżet i polityka fiskalna UE”, która odbyła się w ramach IV Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
W ramach panelu debatowano nad problemem nowych regulacji fiskalnych w UE (Pakt Fiskalny) i wpływem wzrostu dyscypliny finansowej w państwach członkowskich Unii na stabilność oraz perspektywy wzrostu gospodarczego.



- Wiele krajów Europy uruchomiło potężne środki, by ratować instytucje rynku finansowego przed upadkiem spowodowanym skutkami światowego kryzysu - przypomniał na wstępie panelu Zoltán Cséfalvay, wiceminister gospodarki Węgier. - Konsekwencją był dług publiczny. Surowa polityka fiskalna, która pojawiła się w latach 2010-2011 była standardową odpowiedzią na to zjawisko. To jednak za mało. Musimy jednocześnie wprowadzać reformy, by gospodarki krajów Unii były konkurencyjne.



Dariusz Rosati, poseł na Sejm RP, minister spraw zagranicznych w latach 1996-1997 poruszył podobne wątki, wzbogacając je jednak o pewne zastrzeżenia.



- Nie może być mechanicznego przejścia od surowości do stymulowania wzrostu - radził Rosati. - Chodzi o rozsądny, wyważony kurs między dyscypliną służącą odzyskaniu zaufania a reformami służącymi poprawie produktywności gospodarki. Niestety, nie widać tego w przypadku Grecji.



Maciej Szpunar, podsekretarz stanu ds. prawnych i traktatowych w MSZ, przekonywał, że kraje strefy euro winny funkcjonować według pewnych zarezerwowanych dla eurolandu zasad.



- To nie grozi podziałem Europy - zapewniał. - Pakt fiskalny to narzędzie pośrednie. Z czasem jego zasady winny być wprowadzone powszechnie.



Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, przekonywał, że Europa potrzebuje „nowej solidarności”, ale zwracał uwagę na ograniczenia w wprowadzaniu wspólnych zasad dyscypliny finansowej.



- Jak obliczać deficyt finansów publicznych? Według jakich kryteriów liczyć tempo rozwoju? Rozbieżności między krajami utrudniają wprowadzanie Paktu Fiskalnego - podkreślał Jankowiak.



Uczestnicy panelu artykułowali też różnie uzasadniany sceptycyzm co do pomysłu harmonizacji stawek podatkowych na poziomie UE.



- My na Węgrzech nie jesteśmy zwolennikami tego pomysłu - zaznaczył Zoltán Cséfalvay. - Chcemy być konkurencyjni, m.in. w pozyskiwaniu inwestycji zagranicznych. Własny system podatkowy to instrument polityki gospodarczej.



Dariusz Rosati także nie widzi dużych możliwości harmonizacji stawek podatkowych.



- Jest natomiast obszar unifikacji związany z podstawami systemu podatkowego dla biznesu, z określeniem na przykład tego, co może być, a co nie może ulgą podatkową - zauważył Rosati. - Kluczową kwestią jest jednak to, co każdy z krajów unijnych oferuje w zamian za pobrane podatki. Wystarczy porównać stan infrastruktury komunikacyjnej Niemiec i Polski, a następnie odnieść to do atrakcyjności dla inwestorów.



Arkadiusz Radwan, prezes zarządu Instytutu Allerhanda zgadzał się z ministerm Cséfalvayem co do tego, że unifikacja kwestii podatkowych może ograniczyć możliwości uprawiania krajowej polityki.



- Trzeba też rozróżnić skutki: VAT ma wpływ na wymianę handlową w ramach UE, a podatek CIT nie. Poza tym dla takiej unifikacji brakuje podstaw traktatowych - zauważył Radwan. - Może zamiast harmonizacji warto postawić na wspieranie biznesu?