odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Elektryczne auta to odległa ale nieunikniona przyszłość

wnp.pl (AG) - 16-05-2012
Podczas dyskusji na temat elektrycznych i niskoemisyjnych pojazdów w Polsce, toczonej w trakcie "motoryzacyjnej" sesji EEC, uczestnicy zastanawiali się m.in. czy władzom opłaca się wprowadzać zachęty dla osób/instytucji chętnych do zakupu tego typu środków transportu. Biorąc pod uwagę znane powszechnie obłożenie podatkami paliw konwencjonalnych, mogłoby się wydawać, że każde zastąpienie pojazdu spalinowego elektrycznym to uszczerbek dla państwowej kasy.
- Wierzę w to, że rząd myśli o motoryzacji w perspektywie długoterminowej, mówił podczas spotkania szef Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, Jakub Faryś. - Stoimy przed strategiczną decyzją, której podjęcie w istocie może być nieco ryzykowne ale nie ma innej możliwości jeśli chcemy pozostać w zgodzie z europejskimi trendami a przepisami. Trzeba pamiętać, że sprawa idzie o kierowców w miastach, pokonujących relatywnie krótkie dystanse do 30 km dziennie. Śmiało można je pokonać autem elektrycznym, które i tak nie jest pojazdem długodystansowym.



Wg panelistów decyzję o wsparciu pojazdów niskoemisyjnych trzeba podjąć ze względu na bezpieczeństwo energetyczne, uniezależnienie się od zakupów ropy, rozsądne wykorzystanie energii, obniżenie CO2 i wyprowadzenie zanieczyszczeń z miast. Rząd musi pomyśleć o tym co się wydarzy za dwie-, trzy dekady. Być może za jakiś czas, ktoś znajdzie fantastyczną, nową alternatywę ale na razie trzeba opierać się na znanych faktach i możliwościach.



Czy Polaków da się już przekonać do hybrydy lub e-auta? Faktem jest, że na razie takie pojazdy kupują głównie firmy dla celów promocyjnych, prestiżowych.



Jacek Pawlak, prezydent Toyota Motor Poland nie zgadza się, aby kwestię popularyzacji samochodów niskoemisyjnych, hybryd i elektrycznych pozostawić tylko rynkowi. - Rząd powinien to wspierać. Gdybyśmy nie dopłacali do energii wiatrowej to pewnie by dzisiaj jej nie było. Zresztą zastanówmy się. Z punktu widzenia Pokski, co jest dla nas lepsze? Wspieranie obcego przemysłu naftowego, czy naszej, krajowej energetyki. Dla Polaków byłoby lepiej, gdyby e-aut byłoby więcej, mówi Pawlak, ktory przywołuje swoje doświadczenie z miast Europy Zachodniej: - W dużych aglomeracjach nie da się oddychać. Sam mieszkałem 6 lat w Brukseli, gdzie ze względu na jakość powietrza wprowadza się szereg ograniczeń. Miliard samochodów na świecie zużywa bilion litrów paliwa. Nawet jeśli nie będziemy wspierać nowych rozwiązań to za 10-20 lat na drogach i tak będzie więcej pojazdów z napędami alternatywnymi.



Spece od e-mobilności wyliczyli, że koszt pokonania 100 km samochodem elektrycznym to 5 zł. Ile kosztuje to w przypadku auta spalinowego? Kilka-, kilkanaście razy więcej , a ceny paliwa rosną. Ropy jest coraz mniej, a podobno zużyliśmy już ponad połowę zasobów.



- Nawet gdyby przerzucić obciążenia podatkowe z paliwa na prąd do ładowania akumulatorów samochodów to i tak byłoby to bardziej opłacalne po stronie e-mobility, przekonuje Jakub Faryś.



W Polsce musimy patrzeć na innych bo sami nie mamy wielkiej wiedzy w tym względzie. Ale mają ją Niemcy, Francuzi czy Holendrzy. Szef Toyoty w Polsce nie liczy na świadomość ekologiczną klientów, którzy np. w jego firmie nie kupują hybryd ze względu na ekologię, a na trwałość - Sprzedaliśmy już na świecie 3,5 mln takich samochodów. Doświadczenie uczy, że te auta się nie psują, bo zastosowano w nich nowoczesne, trwale technologie. Jest problem z wagą i ceną baterii ale nie z ich awaryjnością. Z silnikiem elektrycznym jest jeszcze lepiej. Jeśli chcemy rozwoju naszej energetyki a nie państw "naftowych" to system zachęt musi funkcjonować. W sposób fiskalny trzeba wskazać co się bardziej opłaca.



Arkadiusz Tomala, szef polskiego oddziału Mitsubishi Motors Car (MMC) nie twierdzi, że samochody elektryczne czy hybrydy za chwilę zdominują nasze życie. Zmiany w transportowym krajobrazie są jednak nieuniknione: - Wszystko zmierza do tego, że e-samochody będą rozwiązaniem do miasta, na krótkie dystanse, a hybrydy na dłuższy zasięg. Dyrektor Tomala doszukuje się analogii z telefonami komórkowymi. Na początku były bardzo drogie, a teraz komórkę ma każdy. - Oczywiście skala jest inna ale zasada podobna. Po prostu ktoś musi zacząć, przekonuje. Przedstawiciel MMC wskazuje przykład Norwegii gdzie jest wiele zachęt do zakupu pojazdów elektrycznych, np. nie płaci się vatu. W segmencie A takie samochody stały się numerem 1. Nissan i Mitsubishi wygrywają. Rezygnacja z podatków jako wsparcie słusznego pomysłu niewiele zmienia w budżecie państwa.