odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Czeka nas kompletne przemodelowanie rynku pracy

portalspozywczy.pl (Paulina Mroziak) - 12-06-2012
Fot. PTWP
To nie wysokie koszty pracy czy umowy śmieciowe są największymi problemami polskiego rynku zatrudnienia, ale brak kompetencji, kulejący system edukacji w Polsce, umierające zawody czy niski poziom aktywizacji zawodowej kobiet - takie wnioski wysnuli uczestnicy panelu dyskusyjnego poświęconego rynkowi pracy, zorganizowanego w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
- Strategia Polski musi być oparta na wzroście zatrudnienia. Jest to recepta zarówno na lepszą kondycję systemu ubezpieczeń społecznych, przyszłego zabezpieczenia emerytalnego, jak i na sytuację budżetową. Wskaźniki aktywności zawodowej są stosunkowo niskie porównując Polskę do innych krajów. Jest to uwarunkowane sytuacją na rynku pracy, strukturą podażową - pracujących i bezrobotnych, ale także specyficznymi cechami naszej gospodarki - wynika z wystąpienia Jacka Męciny, sekretarza stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej, które rozpoczęło panel dyskusyjny poświęcony rynkowi pracy.



Jego zdaniem realne miejsce pracy powstają przede wszystkim w gospodarce, a jej charakterystyczną cechą - oprócz dominacji sektora prywatnego - jest ogromna ilość mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw, które mają one mniejszy potencjał np. do inwestowania w szkolenia i rozwój kapitału ludzkiego. - Obserwujemy, że Polska struktura zatrudnienia ewoluuje w kierunku wzrostu w ogólnej strukturze zatrudnienia sektora usług, ale - co ciekawe i co odróżnia nas na tle krajów UE - także zatrudnienie w przemyśle utrzymuje się na wysokim poziomie. Uważam, że pewne opóźnienia związane z inwestycjami infrastrukturalnymi, będą powodować to, że to zatrudnienie nadal takie będzie - tłumaczył Jacek Męcina.



W swoim wystąpieniu minister Męcina zaznaczył, że główne problemy rynku pracy to przede wszystkim brak proefektywnościowych sposobów wynagradzania, niewielka ilość praktyk i staży, niska migracja przestrzenna, lokalne bezrobocie, silna sezonowość bezrobocia czy problemy braku zatrudnienia wśród młodzieży, ludzi powyżej 50. roku życia oraz wśród kobiet. - Wzrost wskaźników zatrudnienia można uzyskać poprzez wzrost zatrudnienia kobiet. Z jednej strony należy zwiększyć udział zatrudnienia w niepełnym wymiarze czasu pracy, który najlepiej pozwala łączyć obowiązki rodzinne z zawodowymi, a z drugiej - rozwijać telepracę i uelastycznić czas pracy - powiedział sekretarz stanu w MPiPS.



Jego zdaniem receptami na obecną sytuację na rynku pracy mogą być zmiany przeprowadzone w wojewódzkim i powiatowych Urzędach Pracy, ale także w gminach, które do tej pory nie miały żadnych zadań w aktywizowaniu chronicznie bezrobotnych.



- Powiatowe Urzędy Pracy muszą liczyć skuteczność niektórych instrumentów. Można to zrobić poprzez wzmocnienie pośrednictwa i doradztwa - także z pracodawcami. Usprawnieniem pracy z bezrobotnymi mogłoby też być profilowanie bezrobotnych w prostej formule: aktywnych należy wesprzeć tylko pośrednictwem, a tych chronicznie bezrobotnych - szeroko zakrojonymi działaniami. Tu należy wzmocnić powiatowe organy działaniami na poziomie województwa oraz efektem synergii dzięki współpracy publicznych służb z agencjami zatrudnienia, co jest dość powszechnym zjawiskiem w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech. Chcielibyśmy rozpocząć pewien „polski eksperyment”, aby sprawdzić jak to funkcjonuje - mówi Jacek Męcina.



Zaznaczył, że agencje pracy i doradcy zawodowi mogliby podejmować szereg działań niekonwencjonalnych - od wysłania do fryzjera, kupienia krawatu, udostępnienia usług stomatologicznych czy po prostu motywowania pracowników. - Dobrym przykładem takich działań jest to, że agencje muszą współpracować ze związkami zawodowymi, pracodawcami czy z organizacjami trzeciego sektora. Szereg działań mogą z powodzeniem wykonać organizacje NGO - powiedział sekretarz stanu w MPiPS.



Na koniec swojego wystąpienia minister zapowiedział, że resort planuje uruchomienie kilku pilotażowych programów związanych z pomysłami resortu na aktywizację bezrobotnych. Jednym z nich byłby program „Młodzi”.



Goście panelu „Rynek pracy” zastanawiali się nad innymi pomysłami zwiększenia zatrudnienia w Polsce. Zaproponowano np. obniżenie pozapłacowych kosztów pracy, zawieszenie składki na Fundusz Pracy; ułatwienia dla pracodawców związanych z obniżeniem lub zniesieniem składek na fundusz chorobowy.



Marek Bukowski, prezes zarządu Instytutu Badań Strukturalnych przyznał, że Polska nie wykorzystuje w pełni potencjału podatku VAT. Jego zdaniem można wprowadzić jednolitą stawkę podatku VAT - nawet niższą niż obecna, ale jedną na wszystkie towary. Mogłoby to skutkować przyrostem PKB nawet o 2 proc. Dodatkowo zaproponował także reformę podatku PIT. - Podatki nie są jednak panaceum na wszystko – przyznał.



- Jeżeli chcemy znać przyszłość rynku pracy w naszej części Europy, wystarczy spojrzeć na Stany Zjednoczone. Tam w ciągu ostatnich lat doszło do bardzo dużego rozwarstwienia płac, co doprowadziło do kurczenia się klasy średniej. Przemysł w USA przeszedł głęboką restrukturyzację, co doprowadziło do zmniejszenia zatrudnienia o ponad 40 proc. Proces automatyzacji jest obecnie na bardzo zaawansowanym poziomie i szykują się kolejne zwolnienia. To oznacza, że cały świat czeka powolne zanikanie klasy robotniczej i za kilka dekad ludzie będą wykonywali całkiem nowe zawody. Najwięcej z nich powstanie w sektorze usług, ale wiele ludzi nie ma kompetencji, aby podjąć taką pracę. To jest świat, który stwarza ogromną szansę dla kobiet - powiedział Marek Bukowski, prezes zarządu, Instytut Badań Strukturalnych.



O aktywizacji kobiet na rynku pracy mówiła także Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka na Sejm RP, minister pracy i polityki społecznej w 2007 roku. - Mówimy o problemie bezrobocia wśród kobiet, a badania pokazują, że wśród około 380 tysięcy kobiet zajmujących się małymi dziećmi, tylko 40 tys. znajduje się poza rynkiem pracy. Okazuje się, że im młodsze kobiety, tym większa aktywność zawodowa. Statystyki zaniżają kobiety starsze, które już pewnie nie zaistnieją na rynku pracy - przyznała posłanka.



Joanna Kluzik-Rostkowska poruszyła także „gorący temat” młodych na rynku pracy i umów tzw. śmieciowych. Jej zdaniem, pracownicy posiadające umowy na czas określony czy umowy-zlecenie lub o dzieło to osoby, z dużym prawdopodobieństwem w ciągu 3-4 lat uzyskają pełne świadczenia.



- Te umowy wcale nie są „śmieciowe”! Rzeczywistość pokazuje, że ten kto ma taki typ umowy jest na rynku pracy i ma ogromną szansę na nim pozostać. Gdyby nie było tego typu umów, to część osób pozostałaby poza rynkiem pracy lub byłaby poza legalnym rynkiem. Oczywiście ważne jest, aby pracownicy mieli stabilność zatrudnienia, ponieważ to wpływa na ich decyzje życiowe, które stymulują gospodarkę. Niemniej nie uważam, aby tzw. umowy śmieciowe były złem wcielonym i, aby trzeba było walczyć z tym zjawiskiem – podsumowała Kluzik-Rostkowska.



Na koniec swojego wystąpienia posłanka poruszyła kwestię wchodzącego na rynek pracy pokolenia Y. Jej zdaniem najważniejsze w kreowaniu przyszłego kształtu rynku jest edukacja. - Polska potrzebuje kompletnego przemodelowania procesu edukacji. Wychowujemy pokolenia, które nie potrafią ze sobą współpracować, strasznie trudno przystosowują się do nowych warunków, i które nie potrafią podejmować ryzyka. To wszystko powoduje, że najbardziej pożądane na rynku pracy cechy - w procesie edukacji w naszym kraju nie występują.



Ewa Ger, prezes zarządu EGER Kompetencje Sp. z o. o., zauważyła, że zmieniające się trendy i procesy demograficzne mogą spowodować, że wkrótce na rynku będzie brakować kompetentnych pracowników. Dodała, że „umowy śmieciowe” można nazwać raczej „diamentowymi”, ponieważ świetnie przygotowują młodych ludzi do zawodu i pokazują spektrum pracy w różnych firmach. - Trzeba zastanowić się jak już przygotować się do czasów zmniejszającej się liczby wykwalifikowanych pracowników. Powinniśmy już teraz uruchamiać intensywne i szybkie programy stażowe, praktyki, zachęcać pracowników do umów o dzieło i umów-zlecenie, a pracodawców do programów lojalnościowych, motywacyjnych, które będą wiązały pracowników z konkretnymi firmami - powiedziała Ewa Ger.



Jej zdaniem dla pracodawców wysokie koszty nie są największym problemem rynku pracy, ale niewykwalifikowani i niekompetentni pracownicy.



Goście paneli rozmawiali także o trendach na rynku pracy w Unii Europejskiej. Tu głos zabrał Marian Krzaklewski, który reprezentuje Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny. - Odpowiedzią na kryzys jest zarządzanie rynkiem pracy poprzez zarządzanie umiejętnościami oraz - tym samym - zarządzaniem skutkami zmian demograficznych. Rodzi się więc proste hasło: „nowe umiejętności, nowe miejsca pracy” - głosił Marian Krzaklewski. Jak podał, dane unijne pokazują, że jesteśmy jednym z dwóch krajów, w których nie stwierdzono struktur do zarządzania umiejętnościami.



Ponadto - jego zdaniem - Polacy nie mogą oczekiwać na cud nagłego obniżenia kosztów pracy, ponieważ to wiąże się z obniżeniem wpływów do funduszu pracy. – Dlaczego mamy obecnie nadwyżki w funduszu pracy? Właśnie dlatego, że ich nie wykorzystujemy, ponieważ nie mamy struktur dotyczących np. zarządzania szkoleniami, treningami zawodowymi – tłumaczył przedstawiciel Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego.



Tymczasem o polski rynek pracy spokojny jest Tomasz Hanczarek, prezes zarządu, Work Service SA. - Głównym kierunkiem inwestycyjnym zagranicznych banków jest obecnie Polska i Turcja, a nie Chiny i Indie, które obecnie same mają nadpodaż pieniądza. Polska - jako „Chiny Europy” - zwyciężyła. A dzieje się tak, ponieważ Polacy mają etos pracy. Wielu prezesów niemieckich koncernów, z którymi współpracuję mówią, że nikt na świecie nie pracuje tak, jak Polacy. Możemy się więc czuć dumni i bezpieczni - bylebyśmy nie zniszczyli tego poprzez nieodpowiedzialne decyzje podatkowe - powiedział Tomasz Hanczarek.



Jego wypowiedź skomentowała Joanna Kluzik-Rostkowska, która zauważyła, że etos pracy posiada obecne już na rynku pokolenie X. - Pokolenie Y reprezentuje zupełnie inne cechy. Młodzi ludzie oczekują od firmy głównie podnoszenia kwalifikacji, są nastawieni na pracę zadaniową i nie wykazują już takiej lojalności wobec pracodawcy. Stąd wynikają obecnie tak duże nieporozumienia w firmach pomiędzy menadżmentem z pokolenia X a pracownikami z Y - podsumowała.