odwiedź i dołącz do nas

  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • YouTube

Budżety samorządów wobec ograniczonych wpływów

portalsamorządowy.pl - 23-05-2012
Sprzedać i zyskać jednorazowy zastrzyk gotówki do budżetu czy nie sprzedawać, by nie tracić kontroli nad komunalnym majątkiem? Oto pytane przed którym staje wiele samorządów.
Działki inwestycyjne, gminne przedsiębiorstwa – to ta tkanka, którą jeszcze mogą samorządy coś „ugrać” po stronie dochodowej budżetów. Wśród miast, które nie stronią od prywatyzacji jest Szczecin.



- Jesteśmy skazani na zamianę własności części naszego majątku. To jedno z nielicznych źródeł jakie zostały by się móc się rozwijać – twierdzi Stanisław Lipiński, skarbnik Szczecina. - Majątek gmin jest wprawdzie olbrzymi, ale większości jak np. drogi pod względem zmiany własności. Ale zadaniem naszym jest znaleźć te czynniki majątku które, można zamienić na inne pozycje w budżecie – dodaje, podkreślając, że Szczecin chce pozyskać w najbliższych latach 200 mln ze sprzedaży majątku lub prywatyzacji do realizacji programu rozwojowego miasta. - Co mamy odłożyć na 10 lat plany inwestycyjne, bo jest zła koniunktura? – pyta Lipiński.



- Lepiej wcześniej myśleć skąd wziąć pieniądze niż potem szukać na szybko dodatkowych pieniędzy – mówi Małgorzata Mańka -Szulik, prezydent Zabrza nie ukrywając, że jej miasto jest w na tyle dobrej sytuacji, że nad sprzedażą nieruchomości czy prywatyzacją spółek miejskich nie musi się głowić.



Nie ma co bowiem co ukrywać, że czasy na sprzedawanie nieruchomości nie są najlepsze. Rynek nieruchomości charakteryzuje się dużą niestabilnością.



- Pytanie czy ratować budżet i sprzedawać za wszelką cenę czy poczekać na lepsza koniunkturę? Bo niejedna gmina przeszacowała w tym miejscu budżet - podkreśla Mieczysław Kieca, prezydent Wodzisławia Śląskiego.



Władze miasta starają się zabezpieczyć przed nieefektywną sprzedażą. - Konstruujemy tak umowy sprzedaży nieruchomości komercyjnych, że własność gruntu przechodzi na inwestora dopiero wpis dopiero po wylaniu fundamentów. Chodzi o to by teren w centrum miasta nie stał pusty- opisuje Kieca, ale przyznaje, że miasto z powodu takich umów przechodzi horror z kontrolami nadzorczymi.



W Świętochłowicach 90 proc. mienia komunalnego należy do miasta.



- Sprzedaż nieruchomości to najbardziej nieprzewidywalne działania – zgadza się Dawid Kostempski, prezydent Świętochłowic, przewodniczący Górnośląskiego Związku Metropolitalnego. - Jestem jednak zdania, że partner prywatny powinien przejąć, to czym będzie efektywniej zarządzał niż strona publiczna, ale miasto powinno zostawić w swoich rękach strategiczne „działki”, których realizacja jest swego rodzaju misją miasta – dodaje.



Co zostawić a co sprzedać, to kolejne trudne pytanie. A odpowiedzi różne, jak różne są samorządy.



- Prywatyzacje oczywiście nie może dotyczyć wszystkich obszarów, np. transport miejski nie wchodzi w rachubę - podkreśla Lipiński- Ale np. kiełkują pomysły odnośnie wodociągów, choć poczyniliśmy niedawno inwestycję na 1,1 mld zł i w najbliższych 5 latach prywatyzacja nie będzie możliwa. Sądzę, że to najlepsze wykorzystanie majątku. – dodaje.



Z kolei Poznań nic złego w przekazywaniu transportu miejskiego w prywatne ręce nie widzi.

- Chcemy by komunikacja miejska, ta autobusowa została sprywatyzowana za 2-3 lata - przyznaje Barbara Sajnaj, skarbnik Poznania.



W najbliższym czasie do prywatyzacji przeznaczone są trzy poznańskie spółki, min. zajmująca się administrowaniem i zarzadzaniem zasobem mieszkaniowym miasta i nieruchomościami o nieustalonej własności.



- Prywatyzujemy te spółki, co do których jesteśmy przekonani, że poradzą sobie na rynku, jak to miało miejsce w przypadku PEC-u – kontynuuje Sajnaj. - Jest to wprawdzie dochód jednorazowy ale pozwala na pewien oddech kredytowy co ma znaczenie dla sytuacji finansowej nie tylko w danym roku ale i przyszłych.



Tym bardziej, że proces prywatyzacji nie oznacza utraty kontroli nad przedsiębiorstwem.



- Możliwa jest prywatyzacja spółki poprzez giełdę- wyjaśnia Robert Kwiatkowski, wicedyrektor działu rozwoju rynku Giełdy Papierów Wartościowych. - Konieczne jest wtedy przekształcenie w spółkę akcyjną. Sprzedając jej akcje można nie stracić kontroli a zyskać dodatkowy kapitał.



Oprócz działek i przedsiębiorstw, w rękach samorządów zostaje jeszcze spory zasób mieszkalny. W wielu miastach obowiązują, lub do niedawna obowiązywały, wysokie bonifikaty przy sprzedaży komunalnych lokali.



- Wysokie bonifikaty, sprzedawanie mieszkań za kilka tysięcy to brak odpowiedzialności ze strony prezydentów wójtów, czy burmistrzów w gospodarowaniu mieniem – twierdzi Dawid Kostemski, który w swoim mieście zmniejszył upusty przy wykupie mieszkań z 90 do 60 proc.



- Sprzedajemy mieszkania, bo nie jesteśmy nimi w stanie efektywnie zarządzać - tłumaczy Mańka-Szulik.



- Można wyzbyć się zasobu nieefektywnego, ale nie wszystkiego – zaznacza prezydent Wodzisławia Śl. przypominając o konieczności posiadania prze gminę lokali socjalnych i tymczasowych.



Poznań od bonifikat tych całkowicie odszedł. – Ostatni najemcy którzy „załapali się na bonifikaty złożyli wnioski o wykup do 2008 roku – mówi poznańska skarbniczka. - Zmierzamy do urynkowienia czynszów, oczywiście tych którzy maja trudna sytuacje wpierać będziemy dodatkami mieszkaniowymi i zasiłkami socjalnymi.



Eksperci radzą samorządom, zanim zaczną prywatyzować najpierw dobrze sprawdzili co mają.



- Zalecam zrobienie prostej inwentaryzacji. Chodzi o to by wiedzieć na czym stoimy i uszczelnienie dochodów samorządowy – wyjaśnia Leszek Lerch z działu audytu Ernst & Young.



Może się bowiem okazać, że nie wszystkie nieruchomości, części majątku są dobrze opisane i mają uregulowane stan prawny i nie wszystkie przychody majątkowe, jakie powinny trafiać do budżetu, tam trafiają. - Gra idzie o każdy milion – reasumuje Lerch.



Zdaniem audytora samorządy i tak robią bardzo wiele by spiąć swoje budżety. Potrzebna jest jeszcze konsekwencja w działaniu i czerpanie doświadczeń z najlepszych wzorców.



- Chodzi o znalezienie dobrych wzorców w ramach tego co już robicie, by jedne jednostki uczyły się od drugich – dodaje Leszek Lerch. – W szukaniu oszczędności warto pójść krok dalej. Jaką pozycję wyjściową zyskałyby duże miasta, gdyby wszystkie razem przystąpiły np. do wspólnego zakupy autobusów.



Na to, że w oszczędzaniu samorządy dochodzą do granic możliwości wskazuje też Mieczysław Kieca, prezydent Wodzisławia Śląskiego.



- Dochodzimy do sytuacji gdzie nie ma już gdzie ciąć. A są takie pozycje jak oświata, na które pieniądze musimy znaleźć, co odbijać się za chwilę będzie na innych zadaniach i funkcjach samorządu – zauważa samorządowiec.



Wiele sposobów schodzenia z kosztów bieżących samorządów uderza w kwestie społeczne, osobowe.



- Redukujemy koszty np. wprowadzając wspólne przetargi dla jednostek podległych - wymienia Adam Matusiewicz, marszałek województwa śląskiego. - Ale i tak próg maksimum zadłużania prawie mamy osiągnięty przez budowę Stadionu Śląskiego i problemy z regionalną koleją - dodaje.



Marszałek zapowiada więc, że bez cięć personalnych się nie obędzie. - W ciągu 4 lat tej kadencji rozstaniemy się z 2 tys. ludzi w urzędzie i jednostkach podległych. To nie jest łatwe. Aczkolwiek trzeba to robić, nie tylko dlatego, że samorząd znalazł się pod ścianą, ale także dlatego, że musimy szanować pieniądze podatnika - kontynuuje.



Zdziwienia tą sytuacją nie ukrywa Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza. Jej zdaniem zwolnienia choć prowadzą do obniżenia kosztów bieżących, generują jednak inne problemy.



- Ci ludzie, przecież często mający określone kompetencje, teraz będą szukać pracy - komentuje. - Pytanie gdzie będą szukać, czy w miastach, regionach sąsiednich, oby nie za granicą - dodaje. - Z drugiej strony rozumiem, że oczywiście nie jest łatwo i czasem samorządy nie wytrzymują napięcia. Najważniejsze jest jednak moim zdaniem to, że wielu ambitnych planów nie utrzymamy jeśli nie będziemy w końcu partnerem w planowaniu ekonomicznym państwa - zaznacza.



Sposobem na zwiększenie dochodów samorządów jest powiązanie podatku od nieruchomości ze wskaźnikiem PKB na terenie danego regionu oraz skorelowanie go z wartością nieruchomości w gminie. Niektórzy skarbnicy dużych miast są za likwidacją zwolnień i ulg w systemie podatkowym.



– Poznań traci rocznie 33,9 mln zł na ulgach, a – refundacji dostaje z tego niecały 1 proc. – informuje Barbara Sajnaj, skarbnik Poznania .

Według skarbników dużych miast, sposobem na zwiększenie potencjału dochodów samorządów jest m.in. powiązanie podatku od nieruchomości (zaczynając od podatku gruntowego) ze wskaźnikiem PKB na terenie danego regionu.



Oznacza to powstanie sześciu stawek podatkowych. Najwyższe byłyby w Warszawie, również wysokie stawki miałby Poznań, bo tam wskaźnik PKB wynosi 100-150 proc. W słabszych regionach, gdzie PKB nie przekracza 75 proc. podatek miałby poziom ustalony w ustawie z możliwością różnicowania.



– Proponujemy też wprowadzić obowiązek strefowania podatku w zależności od cen gruntu w danym terenie – mówi Barbara Sajnaj.



Istotne jest także zróżnicowanie podatku od nieruchomości od jej lokalizacji, a nie wielkości. Chodzi o to, by właściciele nieruchomości położonych w centrum miejscowości lub przy ważnej drodze, mieli inne podatki od tych, których obiekty stoją w dzielnicach peryferycznych.



Artykuł powstał na bazie debaty „Budżety samorządów wobec ograniczonych wpływów” w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.